Szablon wykonała wanilijowa | GT
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Czy ludzie naprawdę są "banalnie przewidywalni"?

                To już ostatnie dni 2014 roku, dlatego na wstępie chciałabym życzyć wszystkim wszystkiego najlepszego! Aby wszystkie marzenia się spełniały i nadchodzący rok obfitował w same sukcesy! Oczywiście, z całego serca życzę mile spędzonego czasu nad doskonałymi książkami. A wszystkim studentom, którzy tak jak ja niedługo staną przed niekończącym się pasmem stresów zwanym sesją, powodzenia! A tym czasem przejdźmy do jednej z ostatnich w tym roku recenzji.

piątek, 13 grudnia 2013

Pan Przypadek i celebryci



Autor: Jacek Getner
Wydawnictwo: Zakładka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 230

Opis: „Pan Przypadek i celebryci” to druga z książek opowiadająca o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, trochę romantyk, bardziej cynik, musi rozwiązać trzy niecodzienne zagadki. Pierwsza ze spraw nosi kryptonim „Miłość i medycyna”. Opowiada o morderstwie dokonanym na planie najpopularniejszej w Polsce telenoweli pod tym właśnie tytułem. Bohaterem drugiej zagadki, „Znamiennych stanów świadomości”, jest starzejący się „szołmen”. Pada on ofiarą szantażysty grożącego, że ujawni kompromitujące go materiały. W „Blondynie wieczorową porą” uczestniczka wielu reality i talent show, słynna Kasiya, będzie poszukiwać swego zaginionego, nie mniej słynnego narzeczonego, Mikele.
W rozwiązywaniu tych zagadek, głównemu bohaterowi pomaga jak zwykle nieoceniona pani Irmina Bamber, która zna absolutnie wszystkich wartych znania w Warszawie. A po każdym następnym sukcesie Jacka w odkrywaniu prawdy gwałtownie wzrasta liczba jego wrogów, którzy najchętniej pozbyliby się detektywa z tego świata.
Więcej o bohaterze można się dowiedzieć z jego bloga znajdującego się pod adresem www.panprzypadek.blogspot.com.

wtorek, 8 października 2013

Trup z Nottingham



Autor: Sasza Hady
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 421

Opis: Oto drżą czarne serca złoczyńców i miękną kolana pięknych dam, bo największy prywatny detektyw Londynu znów wyrusza, by tropić zło i występek. Nieprzewidywalny i niepokonany, zawsze górą, czy to w walce, czy w miłości, kpi sobie z niebezpieczeństwa, śmiejąc się geniuszom zbrodni w twarz! Alfred Bendelin powraca i tym razem nikt go nie powstrzyma. A już na pewno nie Nicholas Jones, nieśmiały policjant, który marzy o chwili spokoju i próbuje wreszcie ułożyć sobie życie.
            Zwabiony podstępem w pułapkę Nick musi znów wcielić się w rolę fikcyjnego detektywa i rozwikłać zagadkę morderstwa Waltera Darringtona, antypatycznego właściciela znanego wydawnictwa. Przy pomocy swojego przyjaciela Ruperta przenika do wąskiego kręgu podejrzanych i rozpoczyna śmiertelną rozgrywkę z zabójcą. Zabawa w Alfreda Bendelina przestaje być jednak zabawą, gdy okazuje się, że karty od początku były znaczone, a morderca wie, że – w odróżnieniu od swojego literackiego alter ego – Nick Jones ma więcej niż tylko jedną słabość...

wtorek, 2 kwietnia 2013

Pan Przypadek i trzynastka


Autor: Jacek Getner
Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2013, stron 201

Opis: "Pan Przypadek i trzynastka" to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, mimo swoich blisko trzydziestu lat, nie ma konkretnych planów na życie i cieszy się z tego, że nie musi ich robić. Ale któregoś dnia prosi go o pomoc ulubiona sąsiadka, pani Irmina Bamber, której skradziono obrazy. Tak zaczyna się jego detektywistyczna kariera, która z każdą rozwiązaną sprawą coraz bardziej irytuje różne ważne osoby.

Jacek Przypadek łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House'a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swoich wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki.


czwartek, 17 stycznia 2013

Schodząc ze ścieżki


Autor: Tomasz Jamroziński
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2012, stron 482


Opis: Częstochowscy policjanci odsłaniają kulisy dawnego morderstwa
Sprawa morderstwa nad glinianką Michalina w Częstochowie powraca po jedenastu latach. Z zimną krwią zaszlachtowano tam dwóch nastolatków. Trzeci ledwo uszedł z życiem. Okoliczności, w jakich doszło do zbrodni i jej szybkiego wyjaśnienia, kładą się cieniem na stróżach prawa, ale nie tylko... Kogoś bardzo interesuje nieformalne dochodzenie w dawno zamkniętej sprawie, które wszczęli komisarz Andrzej Wołoszynow i aspirant Bartosz Zdaniewicz. Ten ktoś nie spocznie, nim zagrożenie nie zniknie…



niedziela, 25 listopada 2012

Morderstwo na mokradłach


Autor: Sasza Hady
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2012, stron 380

Opis: Alfred Bendelin, prywatny detektyw (dyskrecja gwarantowana).
Alfred Bendelin, najsłynniejszy prywatny detektyw Londynu, nie może narzekać na swój los: jest rozchwytywany zarówno przez majętnych klientów, jak i rozkochane w nim wielbicielki. Brawurowo rozwiązuje sprawę za sprawą, przyprawiając funkcjonariuszy Scotland Yardu o ból zębów i koszmary nocne. Słynie z niezawodnego lewego sierpowego, piekielnej inteligencji i zniewalającego uśmiechu. Jest tylko jeden problem: Alfred Bendelin nie istnieje.
W postać znanego z powieści kryminalnych detektywa wciela się niejaki Nicholas Jones – wbrew wszystkim swoim zasadom i zdrowemu rozsądkowi. Z dnia na dzień porzuca wygodne życie w wielkim mieście i wyrusza na prowincję, aby rozwikłać zagadkę tajemniczego morderstwa. Tak – oczywiście wszystko to dla pewnych pięknych niebieskich oczu.

sobota, 13 października 2012

Dajcie mi jednego z was


Autor: Jacek Getner
Wydawnictwo: Najlepszy Seler
Rok wydania: 2005, stron 162

Opis: Na ulicach miast, w szkołach i restauracjach coraz częściej pojawiają się szaleńcy z bronią, którzy postanawiają ukarać społeczność w jakiej żyją, za mniej lub bardziej wymyślone krzywdy, jakich od niej doznali. Uderzają na oślep, skazując na śmierć wiele niewinnych osób, tylko dlatego, że należą do tej zbiorowości lub przypadkiem się wśród niej znaleźli.
Główny bohater tej książki, Głos, jest inny. Starannie wybiera ze swojej przeszłości cztery osoby, które kiedyś go skrzywdziły. Jest wśród nich jego surowy dowódca z wojska oraz mężczyzna, który uwiódł jego żonę. Jest także bardzo bogaty biznesmen, który w nieuczciwy sposób przejął jego firmę, jak również przywódca sekty religijnej, który odebrał mu resztkę nadziei na lepsze życie.
Owe cztery osoby stają przed dylematem. Czy próbować oprzeć się żądaniem Głosu? Czy może ulec im, skazując kogoś spośród siebie na śmierć i tym samym ocalić własne życie? Głos chce bowiem tylko egzekucji jednego z nich, lecz wybór ofiary pozostawia samym zainteresowanym.

            Pojęcie sprawiedliwości zmieniało się na przestrzeni wieków. Ludzie walczyli o nią już w zamierzchłych czasach, bo przecież oszustwo i egoizm istnieją tak długo, jak sam człowiek. Wiele osób walczyło o to, by ludzie, niezależnie od pozycji społecznej, zawartości portfela czy przekonań, mieli równe prawa. Gdyby nie oni, kobiety nie znaczyłyby nic w społeczeństwie, a ich jedynym zadaniem byłoby rodzenie dzieci, najlepiej synów. Pojęcie sprawiedliwości zmieniało się razem z rozwojem cywilizacji, choć nadal dla każdego może znaczyć coś innego. Kiedy dla jednego jest to synonim tolerancji, dla drugiego może być to równoznaczne z zemstą, „wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę”. Dziś istnieją sądy, których zadaniem jest utrzymanie porządku w społeczeństwie, jednak każdy człowiek, po śmierci, ma stanąć przez obliczem Boga i wyznać mu wszystkie swoje grzechy.
            Co jednak się dzieje, kiedy człowiek zaczyna uważać się za Wszechmogącego i twierdzi, że posiada władzę nad życiem i śmiercią? Okazuje się, że bardzo łatwo jest zniewolić człowieka i samemu stać się sprawiedliwym. Ale tylko we własnym mniemaniu.
            Głos do samego końca nie wyjawia swoim ofiarom własnej tożsamości. Sprowadza do jednego pomieszczenia czwórkę mężczyzn, którym zawdzięcza fakt, że jego życie sięgnęło samego dna. Jednocześnie obiecuje wypuścić troje z nich, kiedy tylko wyznaczą tego, kto miałby za nich umrzeć. Wraz z kolejnymi kartami książki poznajemy mroczne historie każdego z bohaterów. Okazuje się, że człowiek z pozoru zupełnie normalny, życzliwy i sympatyczny, może skrywać makabryczne sekrety. Więźniowie stopniowo poznają siebie nawzajem i odkrywają swoje tajemnice. Czy w końcu wyznaczą spośród siebie tego, któremu zawdzięczać będą wolność? Który z nich opuści swego rodzaju klatkę, w której umieścił ich Głos? I w końcu, kim jest ów psychopata uważający się za kogoś, kto ma władzę nad życiem i śmiercią? Dla kogo żądza zemsty za własne cierpienie staje się najważniejszym aspektem życia?
            Cóż można powiedzieć o książce, która ma zaledwie 160 stron? Żałuję, że czytanie nie trwało dłużej. Autor doskonale wie, jak stopniować napięcie, jak bawiąc się słowem, wzbudzić u czytelnika zaciekawienie, ale także strach. Gdyby beznamiętnie czytać tekst, historia ta wcale nie wydaje się straszna. Najbardziej przerażający staje się psychologiczny sens powieści, fakt, że ludzie tacy jak Głos istnieją naprawdę, mogą mieszkać tuż obok nas, a my w każdej chwili możemy stać się ofiarami. Co może czuć człowiek, zmuszony poświęcić czyjeś życie dla dobra swojego? Czy byłby w stanie stanąć twarzą w twarz z kimś, z kim zdążył się już całkiem dobrze poznać i powiedzieć: „Zginiesz, bym ja mógł żyć”? Oto jest pytanie.
            Książkę Jacka Getnera czyta się dosłownie w kilka chwil. I nie chodzi tu jedynie o jej długość, ale także o łatwy, przejrzysty język i przyjemny styl pisania autora. Po lekturze „Dajcie mi jednego z was” doszłam do wniosku, że autor zdecydowanie wie, co robi.
            Polecam fanom powieści z pogranicza kryminału i thrillera, którzy lubią tajemnice i pragną poznawać je razem z bohaterami książek. Jedyny minus, jaki mogę wymienić, to długość. Sto sześćdziesiąt stron to zdecydowanie za mało, dlatego czułam pewien niedosyt. Ale nie żałuję ani jednej chwili spędzonej nad tą książką.

Ocena własna: 7/10

Za książkę bardzo dziękuję panu Jackowi Getnerowi i jednocześnie zapraszam na jego stronę: Getner.pl

niedziela, 1 lipca 2012

Level 26


Autor: Anthony E. Zuiker
Przekład: Jan Oleander
Wydawnictwo: WAB
Rok wydania: 2011, stron 415

Opis: Funkcjonariusze organów ścigania doskonale znają opartą na 25-stopniowej skali zła, począwszy od naiwnych oportunistów oznaczonych jako level 1 po zwyrodnialców popełniających zbrodnie przemyślane i szczególnie okrutne, zaliczonych do kategorii 25.
Jednak niewiele osób wie, że trwa właśnie proces definiowania kolejnego levela. Do wtajemniczonych należą członkowie elitarnej tajnej grupy dochodzeniowej powołanej do ścigania najgroźniejszych morderców z całego świata – agenci, którzy nie figurują na żadnych oficjalnych listach płac. Jednym z nich jest agent specjalny Steve Dark. A nowa kategoria odnosi się na razie tylko do jednego przestępcy.


            Doktor Michael Stone przez przeszło trzydzieści lat zagłębiał się w chore umysły morderców z całego świata. Badał ich biografie i motywy działań w celu stworzenia skali zła – początkowo dwudziestodwustopniowej skali klasyfikowania seryjnych zabójców od tych, którzy odebrali życie w obronie własnej po tych, którym zabijanie niosło euforię. I tak zabójca Johna Lennona, Mark David Chapman, jako typowy przestępca narcystyczny otrzymał kategorię 7. Ed Gein, który zabijał, gotował i zjadał swoje ofiary, a z ich wygarbowanych skór sporządzał abażury, dostał 13. Teda Bundy’ego sklasyfikowano jako 17, podczas gdy Gary’ego Heidnika i Johna Wayne’a Gacy’ego zaliczono do kategorii 22. Na nich też skończyła się oficjalna skala.
            Anthony E. Zuiker, twórca serialu CSI, wzniósł się jeszcze wyżej. Stworzył portret psychologiczny mordercy znanego jako Sqweegel, który klasyfikował się jako tytułowy level 26. Od trzydziestu lat nieuchwytny dla władz, nigdy nie pozostawił po sobie żadnych śladów: włosów, komórek naskórka, krwi, nasienia. Niczego. Lateksowy kombinezon, który nosił niemal bez przerwy, zapewniał mu swobodę działań. Dotychczas nikt nie był tak blisko jego schwytania jak Steve Dark, jednak były agent FBI przypłacił za to najwyższą cenę: widok swoich najbliższych w kałużach ich własnej krwi. Wtedy to postanowił wycofać się z zawodu gliny i po poznaniu ukochanej Sibby, rozpocząć nowe życie, z dala od problemów. Jednak sielanka Steve’a nie trwa długo. Sqweegel działał coraz częściej, sposób zabijania był nie do przewidzenia, ofiary wybierał losowo, jednak wszystko, co robił, sprowadzało się do jednego. Po prostu „stęsknił się” za Stevem. Emerytowany agent specjalny musi znów stawił czoło tragicznym wspomnieniom, zacząć myśleć jak szaleniec, którego poprzysiągł schwytać. Strach o bezpieczeństwo żony i ich nienarodzonego dziecka jedynie pchał go na przód. Jego marzeniem było zabicie Sqweegela własnymi rękami – za to, co zrobił dwa lata wcześniej jego rodzinie. Jednak tajemnic było zbyt wiele, żadnych odpowiedzi. Brak materiału dowodowego był nie do zniesienia. Jednak nawet tacy geniusze zbrodni jak Sqweegel muszą kiedyś popełnić błąd. Mimo to seryjny morderca wydawał się wciąż być o dziesięć kroków przez myśliwym, który tropił go niczym zwierzynę. Kiedy Steve orientuje się, że szaleniec wyraźnie znów obrał sobie za cel jego samego i Sibby, zatraca się bez pamięci w dochodzeniu.
            A tymczasem morderca wciąż był na wolności i bawił się z FBI w kotka i myszkę. Makabryczna rymowanka, którą odważył się wysłać władzom, była nie tylko zapowiedzią jego kolejnych działań, ale także odpowiedzią na wiele pytań.
Jeden z życiem się rozstaje.
Dwójka szlochać nie przestaje.
Trójka łgarstwem wykpić chce się.
Czwórki westchnień głos się niesie.
Pięć, dlaczego? – zapytuje.
Szóstka ognia posmakuje.
A siódemka – słów brakuje!
Upiorne słowa zdają się krążyć po głowie bez końca, wywołując nieprzyjemny dreszcz. Wszystkie wersety kryją w sobie znaczenie, które mogło być wytyczną działań seryjnego, bestialskiego mordercy. Pytanie: czy Steve odkryje prawdę?
Książka poruszyła mnie tak, jak chyba żadna inna wcześniej. Powieść napisana z rozmysłem – dogłębna analiza psychologii mordercy opisana została we fragmentach prowadzonych z jego punktu widzenia. Mogłam patrzeć jego oczami na świat, starać się zrozumieć motywy postępowania, które wciąż są dla mnie niepojęte. W dodatku analityczny umysł agenta FBI, który niesiony rządzą zemsty pragnie pojmać Sqweegela i samodzielnie wymierzyć mu sprawiedliwość.
Na tylniej stronie okładki straszy czerwony napis: Uwaga! Tylko dla czytelników o mocnych nerwach!
I zdecydowanie coś w tym jest. Autor ma niezwykły talent do opisywania sytuacji, w których znajdują się jego bohaterowie. Czułam się niemal tak, jakbym była świadkiem makabrycznych zdarzeń, jakbym brała udział w konferencjach przedstawicieli władz całego świata. „Level 26” z pewnością pozostanie w mojej pamięci na długo. Jest to historia fascynująca, przerażająca i pouczająca zarazem. Z każdą kolejną stroną czytelnik zastanawia się, dlaczego Sqweegel decydował się na tak bestialskie mordy, jakie miał motywy i w końcu, czy wszystko skończy się tak, jak pragnął Steve.
Thriller napisany jest niezwykle lekkim językiem, co sprawia, że przeczytałam go w jeden dzień, z każdą chwilą coraz bardziej ciekawa zakończenia.
Dodatkowo „Level 26” jest pierwszym na świecie thrillerem multimedialnym. Linki, które pojawiają się co kilka rozdziałów, pozwalają zalogować się na oficjalnej stronie cyklu i oglądać filmiki idealnie uzupełniające akcję. Postać Sqweegela w mojej wyobraźni zdecydowanie różniła się od tej na filmie. Ta wymyślona przez mnie była zdecydowanie mniej przerażająca. Prawdziwa erupcja emocji: strachu, ciekawości, wzruszenia.
Powieść ta jest jedną z najlepszych, jakie czytałam w ostatnich latach. Prezent od Ew okazał się być idealną pozycją dla mnie. Jestem jednak pewna, że wielbiciele powieści z dreszczykiem, niebanalnych thrillerów i tajemnic, nie zawiodą się.
Polecam w stu procentach i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części.

*tekst pisany kursywą to fragmenty książki

Ocena własna: 10/10

czwartek, 21 czerwca 2012

Detektyw Murdoch. Ostatnia noc jej życia


Autor: Maureen Jennings
Przekład: Anna Sawicka - Chrapkowicz
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2010, stron 308
Tom pierwszy serii o detektywie Murdochu.

Opis: Śmierć w śnieżnym Toronto. Detektyw Murdoch rozpoczyna śledztwo.
Zimą 1895 roku na opuszczonej uliczce znaleziono zamarznięte ciało młodej służącej. Detektyw William Mudroch odkrywa wkrótce, że wiele osób znających dziewczynę ma coś do ukrycia.

            Świat dookoła nas pełen jest tajemnic. Codziennie rano, w drodze do szkoły lub pracy spoglądasz na twarze nieznajomych. Twój wzrok prześlizguje się po ich policzkach, oczach, ustach, ubraniu, ale nie zastanawiasz się nad tym, na kogo właściwie patrzysz. Jaka jest historia tej osoby? Kim jest? Czy ma rodzinę? Czy ma do ukrycia coś, czego może się wstydzić? Nigdy o tym nie myślisz. A prawda jest taka, że nawet z pozoru niewinni i bojaźliwi ludzie zdolni są do rzeczy, o których nawet by się nam nie śniło. Nawet do tego, by pozbawić życia drugiego człowieka. Therese Laporte miała nieszczęście spotkać na swojej drodze osobę, której tajemnice z pewnością nie są chlubne. 

            „Lepiej dowiedzmy się, kim ona jest. Rób notatki”. Crabtree wyjął czarny notatnik i włożył kalkę między dwie kartki. „Mamy do czynienia z ciałem młodej kobiety między czternastym a szesnastym rokiem życia. Oczy błękitne, włosy ciemne, kręcone. Wzrost: sto pięćdziesiąt kilka centymetrów, waga: mniej więcej sześćdziesiąt kilogramów. Po prawej stronie nosa znajduje się mały pieprzyk. Nie ma blizn ani śladów po trądziku. W uszach małe srebrne kolczyki. Zapisałeś? Przed sekcją zwłok zrobimy dla bezpieczeństwa kilka fotografii. Cavendish jest w tym najlepszy, a Foster może zrobić szkice, na wypadek, gdyby były potrzebne do gazet. Kiedy zniknie stężenie pośmiertne, zrobimy pomiary Bertillona.”

Serialowy detektyw Murdoch
            Autorka przedstawia nam detektywa Williama Murdocha, mężczyznę „po przejściach”, który poświęca swój czas na poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, na które każdy inny człowiek nie potrafiłby odpowiedzieć. Pomiędzy pracą a lekcjami tańca prowadzi długie rozmowy z gospodarzami w domu, w którym mieszka. Jak można by było opisać ów detektywa? Wyjątkowo złożona osobowość. Kiedy chwila tego wymaga, jest poważny, profesjonalny i skupiony na celu. Potrafi jednak rozluźnić się i tańczyć z wyimaginowaną partnerką po środku własnej sypialni, kiedy nikt go nie widzi. Sprawa śmierci służącej pewnej wpływowej rodziny zaprząta myśli detektywa bez przerwy. Cierpliwie poszukuje poszlak, rozmawia z ludźmi, których zwykle unikałby na ulicy. Sprawa staje się jednak coraz trudniejsza do rozwiązania, kiedy ginie kolejna młoda kobieta...
            „Detektyw Murdoch. Ostatnia noc jej życia” jest klasyczną powieścią detektywistyczną, napisaną z prawdziwą klasą. Akcja wciąga czytelnika już od pierwszych stron, wir tajemnic staje się coraz większy i głębszy. Coraz trudniej jest się z niego wydostać. Książka jest esencją tego, co w kryminałach najlepsze. Czytasz i czytasz, by w końcu odnaleźć odpowiedzi na dręczące pytania. Razem z Williamem starasz się rozwikłać tajemnicę morderstwa Therese Laporte. Pytanie tylko, czy umiesz myśleć tak, jak detektyw?
            Książka, według mnie, nie jest idealna. Jeżeli chodzi o ten gatunek, zdecydowanie na moim pierwszym miejscu wciąż pozostaje seria o Sherlocku Holmesie, jednak powieść Jennings mnie nie zawiodła. Lekki język autorki sprawił, że książkę czyta się wyjątkowo szybko.
Polecam. Każdy fan tajemnic, kryminalnych zagadek i klimatu dziewiętnastego wieku będzie zadowolony. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać kolejne sześć tomów cyklu o Williamie Murdochu.
 
Książkę otrzymałam dzięki wydawnictwu:




Baza recenzji Syndykatu ZwB





Ocena własna: 7/10

niedziela, 10 czerwca 2012

Gdański depozyt


Autor: Piotr Schmandt
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2011, stron 310

Opis: Pasjonujący kryminał w kolorze sepii, niekiedy z przewagą czerni.
Wielkimi krokami zbliża się druga wojna światowa, a tymczasem w Gdańsku wykluwa się intryga z prawdziwym skarbem w tle. Zmysłowa maszynistka, dwulicowi kochankowie, zagadkowy pośrednik, poczciwi polscy urzędnicy odsłaniający drugą twarz, femme fatale o urodzie damy z Siedmiogrodu oraz wywiady kilku państw – wszyscy są uwikłani w tajemniczą sprawę gdańskiego depozytu. Kto okaże się w tej rywalizacji prawdziwym zwycięzcą? Przedwojenny Gdańsk skrywa niejedną tajemnicę.


            Po przegranej Cesarstwa Niemieckiego w I wojnie światowej, Gdańsk, który wcześniej należał do terytorium tego właśnie państwa, został od niego odłączony na mocy traktatu wersalskiego. Jednak dopiero 15 listopada 1920 roku powstało Wolne Miasto Gdańsk, którego obywatelami w przeważającej części byli Niemcy. Polska odradzała się po latach wojny. Dwudziestolecie międzywojenne obfitowało w strajki, słaba kondycja gospodarcza państwa sprawiała, że obywatele Wolnego Miasta Gdańska byli nastawieni do Polaków raczej pesymistycznie. Świat wydawał się być szary i monotonny. Właśnie w tych ciężkich czasach Piotr Schmandt umieścił akcję powieści „Gdański depozyt” oraz jej bohaterów, którymi byli ludzie z różnych środowisk: od dyrektora poważnego polskiego urzędu, po ludzi prostych, zarabiających na życie ciężką pracą oraz mających tendencje do pojawiania się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie.
            Perypetie bohaterów z każdą stroną stają się coraz bardziej zawiłe. Autor ciągnie równocześnie kilka osobnych wątków: zauroczenie Stasi przystojnym Niemcem, Albertem Ruthem, niewyjaśnione sytuacje rodziny van Clijs oraz sceny z życia tajemniczej Marii Walter. Przyznaję, że wiele z nich było dla mnie niezrozumiałych. Nie mogłam zrozumieć pewnych zabiegów zastosowanych przez autora i większość szczegółów było, moim zdaniem, niepotrzebnych. Brakowało mi wątków typowych dla kryminałów – książka chwalona jest jako prawdziwa perełka tego gatunku, a tymczasem ja byłam złakniona akcji niemal bez przerwy. Dopiero od połowy książki coś zaczęło się dziać, a opowieść stawała się coraz bardziej interesująca. Tajemnica gdańskiego depozytu opanowała nie tylko bohaterów, ale i mnie samą. Szereg intryg nie pozwalał oderwać się od lektury. I wreszcie pytanie: co kryje się pod tytułowym depozytem? Czy są to zwykłe kosztowności, wartościowe papiery czy coś, co na zawsze zmieni pogląd na świat obywateli Gdańska?
            Jestem zachwycona wciągającym i lekkim piórem pana Schmandta. Dzięki temu dziesiątki stron mijały w bardzo krótkim czasie. Książka napisana jest tak, aby trafiła w gusta zarówno młodszych, ale i tych bardziej dojrzałych czytelników. Tajemnica, która przewija się niemal przez wszystkie stronnice książki, spodoba się wszystkim miłośnikom powieści kryminalnych. Czy do mnie samej trafiła ów powieść? Niekoniecznie. Zdecydowanie wolę więcej potyczek, strzelanin i napadów, jeżeli chodzi o kryminały, jednak nie żałuję chwil spędzonych nad „Gdańskim depozytem” i zdecydowanie polecam ją wielbicielom tego gatunku.
           
Ocena własna: 6/10

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu:


Obserwatorzy