Szablon wykonała wanilijowa | GT
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obyczajowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obyczajowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Forrest Gump



Autor: Winston Groom
Przekład: Julita Wroniak
Wydawnictwo: Prima
Rok wydania: 1996
Ilość stron: 238

Opis: Życie idioty to nie bułka z masłem – powiada Forrest Gump, bohater i narrator bestsellerowej powieści Winstona Grooma, która podbiła świat. Forrest, młody człowiek o wielkim sercu nie znosi, gdy ludzie nazywają go kretynem i debilem. Fakt, czasami myśli wolniej od innych, ale za to natura nie poskąpiła mu mięśni i wzrostu. Nie jest też typowym idiotą, bo na przykład, fizyka kwantowa i skomplikowane obliczenia nie sprawiają mu trudności. Forrest to ucieleśnienie prostoty i niewinności, współczesny Kandyd, którego losy jakby przypadkiem splatają się z istotnymi wydarzeniami z najnowszej historii Ameryki: walczy w Wietnamie i spotyka prezydenta Johnsona, zostaje mistrzem ping-ponga i ratuje od utonięcia Mao Tse-tunga, leci w kosmos z nabzdyczoną major Fritch i orangutanem Zuzia, spotyka prezydenta Nixona, osiąga sukcesy jako zapaśnik i szachista, ucieka z planu filmowego z Raquel Welch, zakłada hodowlę krewetek i w końcu zostaje milionerem. Nigdy też nie przestaje być wierny swojej wielkiej miłości z lat szkolnych – Jenny. Jest żywym dowodem na to, że wcale nie trzeba być mądrym, by do czegoś dojść, wystarczy niezniszczalny optymizm i pogoda ducha!

środa, 16 maja 2012

Era radości

Autorka: Iwona Szymura
Wydawnictwo: Radwan
Rok wydania: 2012, stron 101


W dzisiejszych czasach wielu młodych ludzi nie ma pojęcia, co znaczy prawdziwe życie. Ich egzystencja płynie od jednego uniesienia do drugiego, powoli zatracają zdrowy rozsądek. Start w dorosłe życie nigdy nie jest łatwy – odcięcie się od rodziców jest nie lada sprawdzianem dla człowieka, który zawsze liczył na wsparcie rodziny. Dojrzałość często budzi się zbyt późno, by uniknąć przykrych konsekwencji. Niestety, na wiele niemiłych aspektów często również nie mamy spływu. Pozostaje jedynie pogodzić się z losem i walczyć o lepsze jutro. Tak właśnie przedstawiało się życie Angie.
            Życie w domu dziecka nauczyło ją, że nie należy podchodzić do ludzi naiwnie myśląc, że nie są oni w stanie zrobić drugiemu krzywdy. Spotkało ją zbyt wiele nieszczęścia, by w jej podświadomości mogły zebrać się pokłady pozytywnego myślenia i optymistycznego spojrzenia na życie. Brak pracy tylko pogłębiał jej rozgoryczenie, a trudne warunki mieszkalne doprowadzały do szewskiej pasji.
            Do czasu, kiedy poznała Lisę.
            Aż trudno uwierzyć, jak wielki wpływ na bezrobotną, przygnębioną życiem kobietę może mieć mała dziewczynka. Jej spojrzenie na świat przez pryzmat miłości Boga do ludzi nadaje życiu Angie nowych perspektyw. Jakby Lisa ściągnęła z oczu młodej kobiety klapki, które nosiła niemal od zawsze. Dziewczynka nawet po śmierci swojej matki nie wyzbyła się swojego optymizmu, mimo że były także chwile załamania. Dowodzi to jednak temu, że w najcięższych chwilach w życiu potrzebne jest wsparcie drugiej osoby. Nie ważne czy jest to ktoś obcy, czy rodzina. Przyjaźń może zrodzić się nawet pomiędzy dwiema dotąd nieznanymi sobie osobami, w różnym wieku i o różnych przekonaniach. Uśmiech dziecka może roztopić nawet najbardziej lodowate serce i kompletnie zmienić tor życia osoby dorosłej. Angie zaczęła nawet rozumieć, jak czują się matki. Lisa stała się dla niej najlepszą przyjaciółką, córką, o którą walka dopiero się rozpoczęła.
            Iwona Szymura opisała historię prawdziwego życia, jaka może dotyczyć każdego z nas. Nikt nie wie przecież, co szykuje dla nas los, dlatego należy cieszyć się z każdych chwil życia i nie marnować ani jednej. I nawet, jeżeli jest źle, nie można tracić nadziei na happy end. Przesłanie, które niesie ze sobą „Era radości” powinno trafić do serc wszystkich ludzi, którzy poznają się ze wzruszającą historią Angie i Lisy. Przyjaźń, miłość i wsparcie są w życiu jak powietrze – bez nich dusza umiera.
            Czuję wielki szacunek do autorki książki, która mimo iż ma dopiero piętnaście lat, wydała już własną powieść. Prawdą jednak jest to, że większość książek, które czytałam, napisane były językiem płynnym. Każde zdanie pasowało do siebie niczym idealny element układanki i czytelnikowi wydawało się, że niemal płynie wraz z treścią. Tego właśnie brakuje w „Erze radości” jednak wiem, że styl autorki poprawi się z biegiem lat i z każdą następną wydaną książką (wierzę, że one powstaną), nabierze ona pisarskiej dojrzałości.
            I mimo że książka nie przemówiła do mnie tak, jak się spodziewałam, dla wszystkich, którzy lubią czytać o życiu, problemach i o tym, jak sobie z nimi radzić, „Era radości” jest książką idealną.

Ocena własna: 6/10

Za książkę w postaci e-booka bardzo dziękuję Iwonie Szymurze.

Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz

Autor: Lisa See
Przełożyła Anna Dobrzańska-Gadowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2005, stron 346

Opinie:
„Tylko najlepsi powieściopisarze potrafią zrobić to, co zrobiła Lisa See, to znaczy ożywić nie tylko postaci, ale też kulturę i mentalność, tak uderzająco odmienną od naszej. Autorka stworzyła poruszający i w pełni przekonujący portret kobiety, ukształtowanej przez cierpienia, których doznała od wczesnego dzieciństwa, i przez przyjaźń, która pomogła jej przetrwać”. [Arthur Golden, autor „Wyznań gejszy”]

„Chińskie kobiety nazywano bezużytecznymi gałązkami. Nawet matki zadają tutaj córkom niewypowiedziany ból. Jednak Lisa See opowiada nie tylko o opresji, ale także o więzi między kobietami, silniejszej niż przyjaźń. Choć zbyt kruchej, żeby przeciwstawić się niszczącym regułom.” [Justyna Sobolewska „Przekrój”]

Cytat: „Mówi się, że mężczyźni mają żelazne serca, natomiast serca kobiet zrobione są z wody.”

    Kulturą Chin nigdy zbytnio się nie interesowałam. Wiedziałam, że kryje w sobie wiele sekretów i jest niezwykle fascynująca dla wielu osób, ale sama nigdy nie chciałam się w nią zagłębiać. Zmieniło się to, kiedy w moje ręce wpadła książka „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz”. Wyobraźmy sobie staruszkę: kobietę z mnóstwem zmarszczek, siedzącą na fotelu i uśmiechającą się dobrotliwie. Osiemdziesięcioletnia Lilia opowiada o swoich najpiękniejszych latach życia: odkąd skończyła pięć lat i dowiedziała się, że życie nie wygląda tak, jak sobie wyobrażała.
     Bycie „wyjątkowym” zawsze niesie ze sobą i wady, i zalety. Komu nie podoba się, gdy ludzie w około ciągle go chwalą i wróżą wspaniałą przyszłość? Takie osoby, tylko pozornie, mają wspaniałe życie. Kto jednak myśli o konsekwencjach swojej „wyjątkowości”, o oczekiwaniach, którym należy sprostać, by przypodobać się ludziom i wciąż zapewniać, że pokładane w taką osobę nadzieje nie poszły na marne?
     Lilia od samego początku zaintrygowała swatkę, która wybitnie zainteresowała się jej stopami, które mogły osiągnąć idealny kształt. Narratorka idealnie opisuje swoje podniecenie, ale i strach związany z krępowaniem stóp, który przez wiele lat w Chinach był zwyczajem bezwzględnie egzekwowanym. Dziewczynki o nieskrępowanych stopach miały z góry ustaloną przyszłość jako popychadła w domach obcych ludzi. Jednak kobieta o idealnym kształcie stóp i o odpowiedniej ich długości (ideał osiągały stópki o długości zaledwie siedmiu centymetrów!), uważane były za piękne i stawały się obiektem pożądania męża.
     Bohaterka z rozrzewnieniem przedstawia czytelnikom jej dziennika rytualny związek o nazwie laotong, kiedy to dwie, praktycznie takie same, dziewczynki podpisują ze sobą umowę i pozostają przyjaciółkami do końca życia. Kwiat Śniegu stała się dla Lilii całym światem, podporą, niemal ukochaną siostrą, której mogła zwierzyć się ze wszystkiego i z którą spędzała wolny czas z izbie na piętrze, która była pomieszczeniem, w którym popołudniami zbierały się kobiety z całego domu oraz te w nim goszczące.
     Autorka przekazuje nam również cenne informacje na temat nu shu, czyli sekretnego pisma kobiet, którego uczyły się dziewczynki przed zawarciem małżeństwa, by mogły swobodnie porozumiewać się z rodziną po przeprowadzce do rodziny męża.
     I jak tu wyobrazić sobie w obecnych realiach sytuację, kiedy męża dla dziewczynek wybierają swatki, narzeczona w pełni podporządkowana jest woli teściów, a rodzina pana młodego, aby pozyskać dla niego żonę, niemal ją kupuje? Bo w tamtych czasach dziewczynki były „czymś”, co traktowano jako niepotrzebne osoby do wykarmienia. O wartości kobiety świadczyło to, ilu urodziła synów. Dziewczynki od samego początku miały ciężko: musiały bezskutecznie walczyć o choć jedno przychylne spojrzenie rodziców, usługiwać ojcu i braciom, przecierpieć niemiłosierny ból krępowania stóp i wreszcie zachodzić w ciążę niemal co rok, by zwiększyć szanse na urodzenie jak największej ilości synów.
     „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz” to powieść, którą przeczytałam w ciągu jednego dnia. Autorka niesamowicie realistycznie opisała zwyczaje panujące w Chinach w XIX wieku, mentalność ludzi i ich różnorodność. I wreszcie ukazała czytelnikom przyjaźń zdolną przetrwać próbę czasu, kłamstwa i upokorzenia. Przyjaźń tak silną, że nie ustaje nawet po śmierci jednej z laotong. 

Ocena własna: 10/10

Obserwatorzy