Szablon wykonała wanilijowa | GT
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2012

Wywiad z Iwoną Szymurą

Nadszedł czas na kolejny wywiad z debiutującą pisarką. Tym razem mamy zaszczyt przedstawić Wam Iwonę Szymurę, autorkę powieści Era radości, która niebawem powinna pojawić się w księgarniach!

Pergamin:
Czytając Twój opis na stronie książki, dowiadujemy się, że jesteś osobą o wielu zainteresowaniach, ale lubisz też "odpłynąć do świata marzeń". Porównałaś się nawet do Ani z Zielonego Wzgórza. Skąd więc wziął się pomysł na napisanie książki? Był nagłym impulsem, czy myślałaś o tym od dłuższego czasu?

Iwona Szymura:
Szczerze mówiąc, pomysł wziął się  znikąd. Jak już wspomniałam, uwielbiałam (i nadal uwielbiam) wczuwać się w różnorakie sytuacje, wymyślać historie. "Era radości" była jedną z nich. O tym, że całość zostanie spisana zdecydowałam w połowie kwietnia. Musiałam jakoś spożytkować resztę wolnego czasu, a pisanie jakiejś dłuższej opowieści okazało się być świetnym sposobem. Początki nie były łatwe, jednak z czasem stało się to nieodłącznym elementem mojego życia.

Pergamin:
Na stronie przedstawiasz również opis książki. Pisanie o szczęściu, nadziei i poszukiwaniu własnego miejsca w życiu często jest bardzo trudne. Dlaczego akurat taka tematyka?

Iwona Szymura:
W dzisiejszym świecie właśnie takie wartości ulegają stopniowemu zapomnieniu. Życie niepostrzeżenie pędzi, nawet nie zdążymy czasem zmrużyć oka, kiedy stajemy oko w oko ze śmiercią i jest już za późno na to, by cokolwiek naprawić. Chciałam, by "Era radości" była pewnego rodzaju drogowskazem, oderwaniem od rzeczywistości, zatrzymaniem chwili. Przy okazji sama doszłam do różnych, bardzo ważnych dla mnie wniosków, zastanowiłam się nad kilkom sprawami, które niegdyś leżały w zapomnieniu. Uważam, że warto jest podejmować tak trudne tematy, czasem zaryzykować.

Pergamin:
Skąd pomysł na tak tajemniczy i jednocześnie interesujący tytuł?

Iwona Szymura:
Jak już wspomniałam w pierwszym pytaniu, była to kolejna wymyślona przeze mnie historia. Nie przypominam sobie, by coś szczególnie wpłynęło na jej przebieg. Generalnie pisanie powieści było dla mnie  niezwykłym doświadczeniem. W pewnym stopniu starałam utożsamiać się z główną bohaterką, przemyśleć każde jej uczucie.

Pergamin:
Jak w ogóle zaczęłaś swoją przygodę z pisaniem?

Iwona Szymura:
W gruncie rzeczy, to przyszło samo. Już w przedszkolu miałam bardzo bujną wyobraźnie. Tworzyłam różne historie, które później przelewałam na papier. Z czasem moje opowieści przybierały zupełnie inny wyraz. Stawały się coraz bardziej poważniejsze.

Pergamin:
Czy pisząc tę historię, od razu wiedziałaś, że będziesz chciała ją przeobrazić w książkę, czy na początku miało być to zwyczajne opowiadanie dla siebie lub przeznaczone do publikacji w Internecie?

Iwona Szymura:
Prawdę mówiąc nie wierzyłam nawet w to, że zdołam doprowadzić ją do końca. Moje wcześniejsze próby kończyły się raptem po kilku rozdziałach. Poszczególne części publikowałam na blogu. Na wydanie namówiła mnie moja mama.

Pergamin:
Jak wyglądał proces tworzenia historii: czy szedł gładko, czy miałaś wiele wątpliwości?

Iwona Szymura:
Miałam raczej wiele wątpliwości. Do tej pory zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie opisać rzeczywistych emocji towarzyszącej głównej bohaterce, gdyż byłabym do tego zdolna tylko wtedy, gdybym przeżyła coś podobnego. Miałam kryzysy, dłuższe przerwy, jednak zawsze odważnie starałam się wracać do pisania. Oczywiście pomogli mi w tym czytelnicy, bez których z pewnością "Era radości" nie ujrzałaby światła dziennego.

Pergamin:
Wiemy, że pisanie traktujesz jako hobby, co właśnie zaczyna owocować: już niedługo pojawi się Twoja książka. Czy czytasz ich wiele? Co można by było znaleźć na Twojej półce?

Iwona Szymura:
Staram się czytać jak najwięcej, jednak nie zawsze starcza mi na to czasu. Szkoła, pozostałe obowiązki czasem na to nie pozwalają.
Na mojej półce można znaleźć wiele gatunków. Obecnie czytam trzy książki na zmianę: "Dwanaście prac Herkulesa" Agaty Christie, "Krucha jak lód'' Jodi Picoult (która póki co należy do moich ulubionych autorów) i książkę dotyczącą mowy ciała, mimiki twarzy.

Pergamin:
Wielu autorów upodabnia swoich bohaterów do siebie lub ludzi z otoczenia. Czy Lisa Carsson i Angie Marvell także mają swoje pierwowzory?

Iwona Szymura:
Być może podświadomie ich charaktery są podobne do znanych mi osób, jednak póki co tego nie zauważyłam.

Pergamin:
Na jakim etapie wydawania jest Twoja książka i czy znana jest już data jej premiery?

Iwona Szymura:
Obecnie książka wróciła ze składu. Data premiery, niestety, nie jest mi znana.

Pergamin:
Jak się czujesz z tym, że w wieku piętnastu lat osiągnęłaś to, o czym marzy wiele starszych od Ciebie osób?

Iwona Szymura:
Szczerze mówiąc, czuję się trochę dumna, a jednocześnie nieśmiało wkraczam w świat debiutujących autorów. Najgorzej znoszę niepewność. Nie mam pojęcia, jak odbiorą moją powieść niektórzy czytelnicy, jestem jednak zdania, że warto jest ryzykować. Bez ryzyka żadne marzenia nie mogłyby się spełnić.

Pergamin:
Czy był ktoś w Twoim otoczeniu, kto bardzo zachęcał Cię do wydania książki? A może wręcz przeciwnie - zniechęcał Cię i próbował przekonać, byś zaniechała pisanie?

Iwona Szymura:
Oczywiście, wspierało mnie wiele osób. Począwszy od rodziny, skończywszy na nauczycielce języka polskiego i doktorze nauk humanistycznych. Wszystkim tym ludziom dziękuję  z całego serca. To oni w pewnym sensie stworzyli "duszę" tej książki.
Szczerze mówiąc, jeszcze nie znalazłam kogoś, kto by mnie do tego zniechęcał.

Pergamin:
Co czujesz na samą myśl o dniu premiery swojej książki?

Iwona Szymura:
Jak już mówiłam, z jednej strony czuję radość, z drugiej lekką niepewność. Jednak ufam, że nie zostanę w tym wszystkim sama i wszelkie porażki, które z pewnością popełnię nie przeważą nad sukcesami.

Pergamin:
Bardzo dziękujemy za poświęcony nam czas i trzymamy kciuki za Ciebie i Twoje dzieło, a tymczasem serdecznie zapraszamy na stronę Iwony Szymury (era-radości), gdzie można uważnie śledzić ciągle pojawiające się informacje dotyczące i samej autorki, i jej „dziecka”.

Wywiad z Karoliną Wojdą

Jesteśmy szczęśliwe, że udaje nam się nawiązywać kontakty z tak różnymi debiutującymi autorami. Dziś chciałybyśmy przedstawić Wam Karolinę Wojdę, autorkę książki "Feniks-początek".
*
Pergamin:
Dzięki Twojej stronie można dowiedzieć się, że studiujesz i pracujesz jako wychowawca z młodzieżą, a więc masz dość napięty harmonogram. Mimo wszystko znalazłaś czas, żeby napisać książkę. Od czego się tak naprawdę wszystko zaczęło?

Karolina Wojda:
Tak, owszem, moje życie jest dość urozmaicone i nie mogę narzekać na nudę. Jeśli chodzi o pierwszą przygodę z pisaniem, to wszystko zaczęło się tak naprawdę od choroby, która zmotywowała mnie do działania i pokazała, że czas nie stoi w miejscu i każdego dnia powinniśmy zrobić wszystko, żeby móc zrealizować swoje marzenia, bo jutro po prostu może nie nadejść.

Pergamin:
Co skłoniło cię do pisania i inspirowało w jego trakcie?

Karolina Wojda:
Jak już mówiłam, to właśnie fakt, że zachorowałam i myśl, że nie mam do końca wpływu na własny los przekonał mnie, że pisanie może stać się czymś więcej niż tylko zabawą. Inspiracji natomiast dopatrywałam się wszędzie: w przechodniach na ulicy, scenach filmowych, czy utworach muzycznych. Cały świat jaki mnie otacza to jedna wielka inspiracja. Nawet promienie słońca czy krople deszczu, które pewnego dnia opadły na mój policzek.

Pergamin:
Czy w swoich książkowych zbiorach posiadasz wiele książek fantastycznych? Dlaczego zdecydowałaś się na ten właśnie gatunek, wprowadzając do swojej powieści magię?

Karolina Wojda:
Feniks to moja jedyna książka, którą do tej pory udało mi się napisać od początku do końca. Dlaczego magia ? To proste, uważam, że magia jest tym wszystkim, co nas otacza i głupotą było by tego nie wykorzystać. Po za tym wydaje mi się, że ludzie żyją w przeświadczeniu, że gdyby posiadali magiczne moce, wszystko było by cudowne i wspaniałe, nie było by problemów i zmartwień - chciałam to chyba zdementować i udowodnić, że nie ważne kim jesteśmy - aniołem, czarownicą czy człowiekiem- ważne jakie wartości nosimy w sercu.

Pergamin:
O czym dokładnie będziemy mogli przeczytać w Twojej książce?

Karolina Wojda:
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż wydaje mi się, że streszczenie fabuły byłoby tu bezcelowe, gdyż ona tak na prawdę jest nudna - młoda dziewczyna traci brata w wypadku za co obwinia wyłącznie siebie. Do wyrzutów sumienia dochodzą koszmarne sny i blizna na nadgarstku w kształcie skrzydła, która codziennie przypomina jej o tej strasznej tragedii. Na domiar złego okazuje się, że jej przyjaciele posiadają magiczne moce i mają za zadanie zabić bezwzględną i okrutną Charlotte - nic szczególnego, zwykła bajka dla dzieci. Cała prawda i przesłanie ukryte jest wewnątrz, w postaciach. To oni kreują tą opowieść i przekazują, że w życiu liczą się prawda, umiejętność podejmowania właściwych decyzji, a przede wszystkim odpowiedzialność za własne błędy.

Pergamin:
Dzięki fragmentowi, który opublikowałaś, dowiadujemy się, że piszesz w osobie pierwszej jako dziewczyna. Czy główna bohaterka odziedziczyła po Tobie jakiekolwiek cechy charakteru czy wyglądu?

Karolina Wojda:
Anastacia, jest całkiem inna niż ja. Dotyczy to wyglądu jak i charakteru. Czasami wręcz mnie denerwuje i irytuje. Gdybym się z nią przyjaźniła, za pewne codziennie byśmy się kłóciły. Gdy zaczęłam pisać Feniksa postanowiłam sobie, że główna bohaterka będzie dobra, szalona i odważna. Zwariowana nastolatka, której ciągle przydarza się coś niezwykłego. Niestety, Ana postanowiła żyć swoim życiem i opowiedzieć tą historię po swojemu. Może to dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że Anastacia chciała przekazać światu coś, czego ja nigdy bym nie potrafiła.

Pergamin:
Dlaczego postanowiłaś przeistoczyć swoje opowiadanie w książkę? Czy coś lub ktoś pchnął Cię ku temu?

Karolina Wojda:
To zabrzmi jak wariactwo, jednak tak, właśnie Anastacia - to ona codziennie śniła mi się i powtarzała: musisz, za wszelką cenę musisz opowiedzieć to, co mi się przytrafiło. Choć w głębi duszy za pewne nie chodziło jej o nią samą, a o losy zupełnie kogoś innego. Gdy wysłałam książkę do wydawcy, poczułam jakby wielki kamień zszedł mi z serca - trochę tak jak człowiek czuje się, gdy spełni największą obietnicę swojego życia.

Pergamin:
Jak idą prace nad wydaniem książki? Czy wiadomo już, na kiedy planowana jest premiera?

Karolina Wojda:
Niestety data premiery jeszcze nie jest znana. A książka obecnie jest u redaktora.

Pergamin:
Zastanawiałaś się nad tym, jak dalej popłynie Twoje życie, gdy będziesz mogła wreszcie trzymać swoją książkę w dłoniach?

Karolina Wojda:
Oczywiście, że się zastanawiałam i wiem jedno: Feniks to dopiero początek wielkiej przygody. A co będzie jutro - to już nie do końca zależy ode mnie, poniekąd oddaję się w ręce przeznaczenia.

Pergamin:
Czy planujesz wydać kolejną część?

Karolina Wojda:
Nie wiem, na pewno zanim to nastąpi, napiszę całkiem inną książkę. Kolejna „zabłąkana duszyczka” czeka, aż ktoś przekaże jej słowa dalej.

Pergamin:
Czy uważasz pisanie za coś, co chciałabyś robić w życiu zawodowo, czy raczej jest to swoisty rodzaj odskoczni od rzeczywistości?

Karolina Wojda:
Zawodowo chce być terapeutką. Pisanie to moja misja, promyczek nadziei na lepsze jutro.

Pergamin:
Dziękujemy bardzo za tę krótką acz wartościową i niezwykle pouczającą rozmowę, a w międzyczasie zapraszamy na stronę www.feniks-poczatek.blog.onet.pl, jeżeli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej!

Wywiad z Anną Soczawą

Serdecznie zapraszamy na kolejny wywiad z  młodą i początkującą pisarką - Anną Soczawą, której książka jest już do nabycia!
Pergamin:
Na pewno wiele osób dziwi, że masz dopiero dwanaście lat i na koncie debiutancką powieść.
Jak to wszystko się zaczęło? Co skłoniło Cię do napisania książki?

Anna Soczawa:
Wszystko zaczęło się w sumie nieoczekiwanie, a dokładniej odkąd przeczytałam "Zmierzch" Stephanie Meyer. Pomyślałam: "Jej... chyba fajnie jest napisać coś tak dobrego". Często zaczynałam pisać powieści z okrzykiem: "to będzie bestseller!"... Choć tak naprawdę nigdy nie dotrwałam w żadnej z nich do pierwszego rozdziału. Zaczęłam prowadzić bloga, a konkretniej opowiadanie FanFiction dotyczące serialu "Pamiętniki Wampirów". Rozdziały były krótkie. Odkryłam, że gdy już się zacznie coś pisać, jest to bardzo przyjemne. Dlatego właśnie zabrałam się do pisania powieści. Pisząc pierwsze rozdziały nie myślałam o wydaniu książki na poważnie. Dopiero potem uświadomiłam sobie, że "Cienie Nieśmiertelnych" to coś, czym chciałabym podzielić się z innymi.

Pergamin:
Co inspirowało Cię w czasie pisania i jak długo ono trwało?

Anna Soczawa:
Inspiracją były dla mniej rozmaite filmy i książki, chociaż wiele zawdzięczam także mojej mamie, bo bez jej pomocy i słów zachęty prawdopodobnie nie ukończyłabym tej książki. Pisanie zajęło mi około ośmiu miesięcy, jednak myślę, że to nie aż tak źle, skoro z powodu braku weny miałam trzy przerwy w trakcie pracy nad powieścią. Jedna z nich trwała prawie dwa miesiące.

Pergamin:
Z podanego na stronie fragmentu i streszczenia można się domyślić, że powieść podchodzi pod fantasy. Dlaczego wybrałaś akurat taki gatunek na swoją debiutancką powieść?

Anna Soczawa:
Moje pierwsze opowiadania były na jedno kopyto: dziewczynka, która przeżywa nędzne przygody ze swoim psem. W sumie to nie interesowała mnie inna tematyka - lektura "Pies, który jeździł koleją" oczywiście należała do moich ulubionych z całej szkoły. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o sadze „Zmierzch", złapałam się za głowę, nie pojmując, jak można napisać "coś tak głupiego". Ale potem obejrzałam film. A po nim ostatecznie wzięłam tę powieść do ręki. Od tamtej pory uwielbiam fantasy - zarówno czytanie takiego gatunku, jak i pisanie. Teraz nie potrafiłabym już napisać czegoś, co nie podlega pod fantasy.

Pergamin:
Główna bohaterka, Ann Follow, jest czternastoletnią dziewczyną szukającą swojego miejsca na świecie. Czy utożsamiasz się z nią? A może znalazłaś już swój życiowy cel?

Anna Soczawa:
Częściowo jestem podobna do Ann. To wrażliwa dziewczyna, często płacze, głównie ze złości - jak ja, jest typem samotnika, zazwyczaj niełatwo przychodzi jej nawiązywanie nowych kontaktów z rówieśnikami. Te cechy na pewno nas łączą, "odziedziczyła" po mnie także kolor włosów czy oczu. Ale na pewno nie jesteśmy takie same. Ja nie potrafiłabym tak jak ona wyprzeć się wszystkiego dla dobra innych, ryzykować własnym życiem dla nowo poznanych znajomych. Jednak pozwoliłam jej poznać swój cel życiowy, jej... przeznaczenie. Ja osobiście ciągle go poszukuję, choć mam nadzieję, że będzie ono powiązane z pisaniem.

Pergamin:
Co przeważyło, że postanowiłaś w ogóle wydać swoją powieść? I to w tak alternatywny sposób, trzeba przyznać?

Anna Soczawa:
Uczucie, by wreszcie poznać, jak to jest spełnić swoje marzenie. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy, gdy wyciągałam "Cienie Nieśmiertelnych" z pudła. A taka forma wydania, to dopiero początek, próba. Chciałam po prostu zobaczyć, czy książka spodoba się ludziom. Bardzo liczyłam na to, że tak będzie, gdyż inaczej nie wiem, czy zdecydowałabym się dalej robić coś w kierunku wydania powieści na większą skalę, bardziej profesjonalnie. Na szczęście udało mi się. Jak będzie dalej? Nie wiem. Powiem jedynie, że póki co rozesłałam książkę do wydawnictw.

Pergamin:
Jak się czujesz, wiedząc, że w wieku dwunastu lat osiągnęłaś to, o czym wiele starszych od Ciebie osób marzy latami? Możesz trzymać w dłoniach swoją debiutancką powieść.

Anna Soczawa:
Niesamowicie. Im dłużej o tym myślę, im dłużej patrzę na upływający czas od wydania powieści (to już prawie dwa miesiące), tym więcej widzę. Dostrzegam, że dostaję wiele propozycji, gratulacji i ciepłych słów. Patrzę na okładkę "Cieni Nieśmiertelnych" i już wiem, że jestem zupełnie inną osobą, niż ta, która jeszcze w połowie 2011 roku męczyła się nad ostatnimi zdaniami w epilogu. Takie wydarzenie zmienia człowieka i z czasem uczucie, kiedy ma się ochotę piszczeć z radości i chwalić osiągnięciami przemija, a ta rzecz staje się już dla ciebie całkiem naturalna.

Pergamin:
Jak dalej widzisz swoją pisarską przyszłość: czy planujesz wydanie kolejnych tomów serii? A może szykujesz coś zupełnie nowego?

Anna Soczawa:
Obecnie jestem w trakcie pracy nad kontynuacją książki, ale zaczęłam też pisać zupełnie nową powieść. Wydaje mi się, że ma ona nawet większe szanse na sukces niż "Cienie Nieśmiertelnych". Otrzymałam także wspaniałą propozycję, ale na razie nie zdradzę szczegółów.

Pergamin:
Czy możesz poradzić coś początkującym pisarzom, którzy często mają wątpliwości i nie wierzą w to, że ich opowiadanie może przyjąć formę książki?

Anna Soczawa:
Kochani: nie bójcie się. Marzenia się spełniają. Ja też miałam wiele wątpliwości na początku, zwłaszcza, gdy jakiś rozdział mi nie wyszedł. Ale to nie stoi na przeszkodzie. Jeżeli bardzo się w coś wierzy, to staje się to osiągalne. Ale pamiętajmy, że nie możemy po prostu zakładać, że nam się uda - musimy się do tego naprawdę przyłożyć. Moja rada dotycząca rozdziałów, z których nie jesteście zadowoleni: omińcie go. Zacznijcie pisać fragment, który sprawi Wam przyjemność. Przecież pisanie to nie przymus. Zawsze można wrócić do tamtego miejsca nawet na samym końcu.

Pergamin:
Czy w jakiś sposób zmieniło się Twoje życie, kiedy bliskie Ci osoby dowiedziały się o wydaniu Twojej powieści?

Anna Soczawa:
Na pewno zmieniła się moja sytuacja w szkole. Niektórzy patrzą na mnie teraz zupełnie inaczej, nauczyciele także. Pytają mnie ciągle czym się inspirowałam podczas pisania powieści, dzielą się ze mną zdaniem na temat przeczytanych rozdziałów. Niektóre wypowiedzi są nawet zabawne. Najbardziej cieszy mnie to, że większość moich znajomych ze szkół - dwa lata temu przeprowadziłam się i zmieniłam szkołę - przeczytała książkę, niektórzy nawet w jeden dzień! A wiele z nich po prostu nie lubi czytać. To wielka satysfakcja. Ale, oczywiście, pojawiło się również mnóstwo zazdrości i niedowierzania, które silnie emanują od ludzi. Z tym muszę się zmagać, jednak to mnie nie zniechęca.

Pergamin:
Dziękujemy bardzo za wywiad i życzymy dalszych sukcesów w tej dziedzinie! W międzyczasie chciałybyśmy zaprosić Was na stronę Anny (http://cienie-niesmiertelnych-ksiazka.blog.onet.pl), gdzie można zakupić książkę wraz z dedykacją. ;)

Anna Soczawa:
Ja także dziękuję i pozdrawiam!

Wywiad z Aleksandrą Ból

Przedstawiamy Wam Aleksandrę Ból - autorkę powieści "Przeznaczenie", która już piętnastego lutego będzie miała swoją premierę.
Poznajcie ją!
Pergamin:
Witaj.
Zapisałaś się w pamięci wielu czytelników jako autorka bloga z opowiadaniem potterowskim. Z pewnością przeszłaś od tego momentu długą drogę, czekało Cię wiele wyzwań. Za moment zostanie wydana Twoja debiutancka książka „Przeznaczenie”, która bardziej ukierunkowuje się ku tej dojrzewającej społeczności odbiorców. Dlaczego wybrałaś akurat taką tematykę?

Aleksandra Ból:
Szczerze mówiąc, nie miałam wielkiego wyboru -  profil "Przeznaczenia" pojawił się w mojej głowie nagle i zupełnie samoistnie, ja tylko przeobraziłam tę rozwijającą się historię w rzeczywiste słowa. Od zawsze mówiono mi, że mam chorą wyobraźnię; jestem dobra w pisaniu rzeczy smutnych, tragicznych, trzymających w napięciu. Taka też właśnie jest moja książka.

Pergamin:
Co zainspirowało Cię do napisania książki?

Aleksandra Ból:
To trudne pytanie, bo zwykle nie czerpię inspiracji do pisania z żadnych konkretnych źródeł. Impulsem może być jedno czyjeś słowo, odpowiednia scena w filmie, fragment piosenki, ale i jeszcze bardziej prozaicznie rzeczy. Myślę, że również w przypadku "Przeznaczenia" było podobnie.

Pergamin:
Jak wspominasz sam okres pisania „Przeznaczenia”?

Aleksandra Ból:
Bywało różnie. Nie omijały mnie twórcze wzloty, ale zdarzały się też upadki. Pamiętam, że niejednokrotnie urządzałam sobie kilkutygodniowe przerwy od pisania; brak weny frustrował, męczył, rozpraszał. W ferie, tuż po tym, jak otrzymałam pozytywną odpowiedź od wydawnictwa, przez cały tydzień siedziałam zakopana w stercie koców i ledwie zmuszałam się, by jeść, fabuła tak bardzo mnie pochłaniała. Jeśli mogę coś doradzić młodym pisarzom - nie poddawajcie się. To trudne i wiarołomne, gdy pomimo chęci wena nie chce współpracować, ale jak widać... każdą przeszkodę da się pokonać, gdy bardzo się coś kocha.

Pergamin:
Komu lub czemu w głównej mierze zawdzięczasz swój "mały sukces"?

Aleksandra Ból:
Lista jest bardzo długa i każdy ciekawy znajdzie ją w podziękowaniach na końcu książki. Moi rodzice, przyjaciółka, dziesiątki wspaniałych ludzi, których poznałam jeszcze za czasów potterowskiego opowiadania... to tylko niewielka część osób, bez których "Przeznaczenie" nie ujrzałoby światła dziennego.


Pergamin:
Jak już pisałyśmy wyżej, przez pewien czas byłaś autorką znanego bloga (www.evans-potter.blog.onet.pl) z opowiadaniem potterowskim. Jak wspominasz te czasy?

Aleksandra Ból:
To były cudowne lata. Pierwszy rozdział opublikowałam w wieku dwunastu lat - już dużo wcześniej próbowałam swoich sił w pisaniu, ale to właśnie tamten moment wspominam jako symboliczny początek mojej przygody z weną. Przez wiele miesięcy nie widziałam świata poza Hogwartem; dostałam pierwszą naganę za nieuwagę na lekcji, gdy w napadzie natchnienia próbowałam ukradkiem pisać w zeszycie kolejny rozdział, i pierwszą krytyczna opinię. Po raz pierwszy też w głowie zaświtała mi myśl: "to jest coś, co kocham". Przez przeszło trzy lata rozwijałam się tam, uczyłam, odnosiłam kolejne sukcesy i podnosiłam się z kolejnych porażek. Bardzo przeżyłam fakt, że zablokowano mi dostęp do bloga, ostatecznie jednak zdecydowałam się dzięki temu na stworzenie "czegoś większego". I oto, ponad dwa lata od publikacji ostatniego rozdziału, mamy moją debiutancką książkę.

Pergamin:
Czy blogowanie miało na Ciebie jakiś wpływ?

Aleksandra Ból:
Ogromny. Przede wszystkim to dzięki ludziom, którzy czytali moje opowiadanie i krytykowali mnie za wszystkie potknięcia, wiedziałam co dokładnie powinnam poprawić w swoim stylu pisania. Im częściej słyszałam: "musisz nad sobą popracować", tym większej ochoty nabierałam na samodoskonalenie. Później, gdy moje umiejętności uległy poprawie, mnożące się pochwały oraz żywe zaangażowanie czytelników nie pozwalały mi rzucić blogowania. W końcu - tylko dzięki tym wspaniałym ludziom - tworzenie zwyczajnie weszło mi w nawyk. Bardzo wiele im wszystkim zawdzięczam.

Pergamin:
Czy wrócisz kiedyś do prowadzenia bloga?

Aleksandra Ból:
Podejmowałam kilka prób pod różnymi pseudonimami, ale żadne z opowiadań, które później zakładałam, nie dawało mi tego, co Evans-Potter. Ostatnio, w ramach dalszych poszukiwań tamtego cudownego uczucia, stworzyłam kontynuację: www.evans-potter2.blog.onet.pl. Kto wie, co z tego wyniknie? ; )

Pergamin:
Skoro już wiemy, jak wygląda Twoja przeszłość i teraźniejszość, to może teraz przejdźmy do tej bardziej odległej rzeczywistości. Jak dalej widzisz swoją pisarską karierę?

Aleksandra Ból
Mogę jedynie mieć nadzieję, że mój debiut pozwoli mi na wydawanie kolejnych książek, i że pisanie jest moim... przeznaczeniem.

Pergamin:
Na swojej stronie wspomniałaś „małym druczkiem”, iż rozpoczęłaś już przygotowania do drugiej części „Przeznaczenia”. Czy istnieje szansa, że niebawem Twoi fani będą mogli trzymać już i te dzieło w swoich rękach?

Aleksandra Ból
Zrobię wszystko, by tak właśnie było - pomysłów i chęci mi nie brakuje

Pergamin:
Dziękujemy bardzo za tę niezwykle pouczającą rozmowę i trzymamy kciuki za Twoją dalszą karierę. Czy jest jeszcze coś, co chciałabyś powiedzieć od siebie?

Aleksandra Ból
Wszem i wobec apeluję do wszystkich utalentowanych, młodych pisarzy: nie bójcie się spełniać swoich marzeń, bo spełnienie to najlepsze uczucie, jakie istnieje : )

Pergamin:
Z takim oto akcentem kończymy wywiad z jakże przemiłą i sympatyczną Aleksandrą Ból. Jeżeli ktoś chciałby się więcej o czymkolwiek dowiedzieć, serdecznie zapraszamy na jej stronę: www.aleksandra-bol.blog.onet.pl
Powodzenia!

Obserwatorzy