Szablon wykonała wanilijowa | GT
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Schron 7/7



Autor: Anna Starobiniec
Przekład: Ewa Skórska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2006

Opis: Masza, fotoreporterka, jedzie do Paryża na targi literatury dziecięcej. Jednak na miejscu wszystko idzie nie tak – Masza nie może wytrzymać w ciasnym pokoiku taniego hotelu, nie dostrzega uroków miasta i z każdą chwilą czuje się coraz gorzej. Rozbita i chora, zapada w sen pełen koszmarów jak z okrutnej baśni. Gdy się obudzi, okaże się, że koszmar trwa...
W hipnotyzującej powieści Anny Starobiniec, bliskiej klimatem powieścią Kafki, Bułhakowa i Pielewina, rzeczywistość wydaje się natrętną halucynacją, a baśniowy folklor czymś przerażająco prawdziwym. Nic tu nie jest takie, jakie się wydaje: realność płynnie przechodzi w fantastyczny horror, horror zaś wkracza w realność, budząc z uśpienia najbardziej pierwotny, dziki, zniewalający strach.


sobota, 9 marca 2013

Danse macabre


Autor: Stephen King
Przekład: Paulina Braiter, Paweł Ziemkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009, 543

„Jestem zawodowym pisarzem, co oznacza, że najbardziej interesujące rzeczy, które mnie spotkały, przydarzyły mi się w marzeniach.”

            Król Makabry, zdolny doprowadzić człowieka na skraj wytrzymałości. Malarz, tworzący w wyobraźni czytelnika obrazy pełne cienia i złowrogich kształtów. Prawdziwy wirtuoz ludzkich emocji. Człowiek, który wie, co przeraża, obrzydza, a co wzbudza łzy. Jego powieści były inspiracją dla wielu współczesnych twórców filmowych. Niech rękę podniesie ten, kto nie bał się choć trochę oglądając „Lśnienie” lub „Mgłę”. Panie i Panowie, oto znany na całym świecie autor powieści grozy – Stephen King. Lecz tym razem występuje w innej roli, niż dotychczas. Pisarz zabiera nas w podróż w czasie. Opisuje najbardziej interesujące powieści lub filmy z gatunku grozy z ostatnich pięćdziesięciu lat. Horror oczami mistrza. Czy wyruszysz razem z nim?

sobota, 2 lutego 2013

Cmętarz Zwieżąt


Autor: Stephen King
Przekład: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009, stron 423

            Ludzkie lęki obejmują więcej życiowych aspektów, niż mogłoby się wydawać. Fobie często rodzą się z powodu braku wiedzy i doświadczenia. Każdy z nas się boi, choć często tak trudno jest się do tego przyznać. Tak naprawdę przejście przez życie samotnie jest niezwykle trudne. Człowiek potrzebuje kogoś, z kim mógłby dzielić dobre i złe chwile, a także wyjawić swoje najskrytsze lęki. By razem z kimś bliskim, ramię w ramię, pogodzić się z czymś, czego boi się największa część społeczeństwa: śmierci. Jej tragiczna ostateczność przeraża, ale jednak wywołuje zaciekawienie. Bo kto nie zastanawiał się, co dzieje się potem? Kiedy krótka linia życia nagle zatrzyma się w miejscu. Czy rozpocznie swój bieg na nowo w jakimś innym, lepszym świecie?
            Louis Creed stykał się ze śmiercią niemal cały czas. Zawód lekarza uodpornił go na nią i nauczył się, że czasem z Bogiem nie da się wygrać. Albo zabierze człowieka do siebie, albo pozwoli go uratować i podaruje mu kilka kolejnych, wspaniałych lat życia. Śmierć stała się dla Louisa czymś rutynowym. Także nagłe odejście ojca nie pozwoliło mu się załamać i z głową uniesioną wysoko i pewnie, żył dalej u boku ukochanej żony i z dwójką wspaniałych, ukochanych dzieci. I kotem, zawadiackim Winstonem Churchillem, zwanym Churchem. 

niedziela, 2 września 2012

Blaze


Autor: Richard Bachman
Przełożył Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007, stron 271

Opis: Wzrost: ponad dwa metry. Waga: prawie sto trzydzieści kilogramów. Clay Blaisdell to potężny mężczyzna, ale dopóki nie poznał George’a Rackleya, zajmował się tylko drobnymi kradzieżami. George nauczył go setek różnych przekrętów i zdradził mu swój szatański pomysł: porwać dziecko bogaczy. Rodzina Gerardów śpi na forsie, a ich najmłodszy potomek musi być wart miliony! Jest tylko jeden problem: mózg przestępczego duetu umarł...
Umarł? A może wcale nie?
W śnieżnej zamieci Blaze ucieka przed policją; ma dziecko jako zakładnika, a „zbrodnia stulecia” zamienia się w wyścig z czasem, rozgrywający się w upiornej scenerii białego piekła lasów stanu Maine.

Cytat: „Blaze nie myślał, co robi. Zobaczył krew i procesy myślowe ustały całkowicie. To, co zajęło ich miejsce, było czarne i opętane żądzą mordu.”

            Z pewnością wierni fani powieści grozy wiedzą, że Richard Bachman i Stephen King to jedna i ta sama osoba, choć fakt ten został ujawniony dopiero w 1985r., kiedy to Bachman umarł na „raka pseudonimu”. Autor ten napisał wiele powieści, które wraz z biegiem lat przeszły do klasyki gatunku. Ileż to razy, oglądając jakiś film, słyszymy: „na podstawie powieści Stephena Kinga”? Doskonałym przykładem jest tutaj chociażby sławna „Zielona mila”.
            „Blaze” jest powieścią, którą King wydał wiele lat po jej napisaniu. Na początku autor nie uważał jej za wartościową, jednak kiedy spojrzał na nią z perspektywy czasu, uznał, że przyjmie się na rynku. I tak oto w moich dłoniach znalazła się ta książka.
            Gdybym miała w kilku słowach opisać fabułę, z pewnością nie potrafiłabym tego zrobić. I to nie dlatego, że historia ma wiele wątków, jest skomplikowana lub trudna do przyjęcia. Jej niezwykłość sprawia, że brakuje słów opisu.
            Wyobraźmy sobie człowieka poszkodowanego przez los; wychowywanego w duchu przemocy i biedy, czyli w otoczeniu niezbyt przyjaznym rozwojowi dziecka. Dopiszmy do tego poważny uszczerbek na zdrowiu (poważny... ojciec zrzucił swojego synka ze schodów trzy razy pod rząd) i dość nieodpowiednie towarzystwo dla osoby łatwo ulegającej cudzym wpływom i do tego niezbyt inteligentnej. I co powstanie w efekcie? Tytułowy Blaze, który stał się narzędziem w rękach cwanych opryszków, aż w końcu niewolnikiem własnej podświadomości, która podsuwała mu nieprawdopodobne zjawiska. Od razu można się domyśleć, jak skończy się próba porwania dziecka przez tępego osiłka, który nie rozumie, że zabijając człowieka, skazuje się na dożywotnie piętno mordercy. Jednak jest coś, co ukazuje Blaze’a w zupełnie innym świetle. Mały Joseph Gerard IV.
            Jak zwykle Stephen King popisał się niesamowitymi opisami natury ludzkiej, wprowadził liczne retrospekcje, które pomagają czytelnikowi zrozumieć dziwne zachowanie głównego bohatera. Dzięki temu autor mógł grać na strunach wyobraźni swojego czytelnika jak na gitarze.
            Jako wierna fanka Stephena Kinga mam już za sobą wiele jego powieści. Niemal wszystkie z nich zapisały się w mojej pamięci po tej pozytywnej stronie wspomnień. Jednak „Blaze” odrobinę mnie rozczarował. Prawda, książka napisana jest obłędnie, językiem idealnym dla młodzieży, jednak zawiodły mnie rozdziały opisujące ucieczkę głównego bohatera przed policją. Mogłoby być to bardziej... tajemnicze i zawiłe. Niemniej jednak, wszystkich fanów Stephena Kinga i jego twórczości szczerze zachęcam do zapoznania się z tą powieścią. Z pewnością nie pożałujecie wydanych pieniędzy lub długich poszukiwań w bibliotece. A to, co zawiodło mnie, Was może wprawić w pozytywny nastrój.

Ocena własna: 6/10

Baza recenzji Syndykatu ZwB.

środa, 16 maja 2012

Mag

Autor: Jeffery Deaver
Przełożył Krzysztof Sokołowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2003, stron 444


Opis: Akcja rozpoczyna się w prestiżowej szkole muzycznej w Nowym Jorku. Morderca, uciekając z miejsca zbrodni, zamyka się w jednej z klas. Kiedy rozlega się w niej krzyk, a potem strzał, policja wyważa drzwi. Klasa jest pusta.
Lincoln Rhyme i Amelia Sachs postanawiają pomóc w śledztwie. Dla ambitnej Sachs jest to szansa na awans. Przykuty do wózka Rhyme wierzy, że jego protegowana wytropi diabolicznego mistrza iluzji, popełniającego coraz bardziej przerażające morderstwa. Rhyme i Sachs muszą przedrzeć się przez dym i lustra, aby zapobiec potwornej zemście, która mogłaby się także okazać najbardziej spektakularnym zniknięciem, jakie widział świat.


     A teraz unosi się kurtyna, przygasają światła, cichnie muzyka, słychać tylko bicie serc czekających na występ. Zaczyna się przedstawienie.
     Kolejna przeczytana przeze mnie książka autora „Kolekcjonera kości” od samego początku mną poruszyła. Spodziewałam się czegoś dobrego, historii niebanalnej, oryginalnej samej w sobie, w którą mogłabym się zatopić bez reszty. Oczywiście, nie zawiodłam się.
     Główna bohaterka, lub raczej jedna z głównych bohaterek, Amelia Sachs, ubiega się o stopień sierżanta. Kiedy, razem ze swoim przyjacielem Rhymem, zagłębiają się z niesamowitą sprawę Maga, który morduje w szkole muzycznej młodą dziewczynę, a potem widowiskowo znika, umykając wprost sprzed nosa policji, Amelia wie, że zdobędzie kilka dodatkowych punktów w walce o nowy stopień. Niestety, sprawa wydaje się coraz trudniejsza. Policjanci angażują utalentowaną iluzjonistkę, by pomogła im złapać mordercę. Nawał z pozoru nic nie znaczących śladów, tajemnicze zniknięcia, technika szybkiej zmiany i inne talenty poszukiwanego sprawiają, że jest niemal nie do wyśledzenia. Poza tym zostawia na drodze policjantów dziesiątki fałszywych poszlak, pewny, że zdoła ich zmylić.
     Jeffery Deaver stworzył iście genialną postać: Lincolna Rhyme’a, sparaliżowanego kryminalistyka, którego logiczne myślenie i wrażliwość na najmniejsze szczegóły doprowadzały policję do coraz to dziwniejszych wniosków. Aż w końcu Rhyme stanął z Magiem twarzą w twarz i omal nie przypłacił tego życiem. A potem cyrk.
     Autor, jak zwykle, wprowadzał czytelnika w totalne maliny. Ileż to razy byłam niemal pewna, jak zachowa się Mag, a on robił zupełnie coś innego? Zadziwiający był tok myślenia mordercy, jego pogląd na świat i zemsta, okrutnie związana z jego obsesją na punkcie ognia, który pochłonął jego ukochaną żonę. Pozornie.
     Idealna pozycja dla tych, którzy kochają kryminalne zagadki na naprawdę wysokim poziomie. Realistyczni bohaterowie, gliniarze z krwi i kości, prowadzą nas krok po kroku ku wyjaśnieniu zagadki tajemniczych morderstw, z którymi powiązana jest również sprawa dotycząca Charlesa Grady’ego. I znów masa poszlak, zawiłych intryg, zamachów na życie prokuratora. Giną dziesiątki niewinnych ludzi oraz fanatyków, którzy wierzą, że zostało im wyznaczone specjalne zadanie, a tak naprawdę służyli jako ci, których po prostu trzeba poświęcić.
     Amelia i Lincoln, razem ze swoimi najbardziej zaufanymi współpracownikami, mają pełne ręce roboty, ale i otwarte umysły, chcąc poznać metodę działania mordercy. Czy im się to uda?
     A sam autor, prawdziwy mistrz thrillerów psychologicznych, przypomina nam w „Magu”, że wiele rzeczy w życiu, to iluzja.

Ocena własna: 8/10

Szkarłatna lilia

Autor: Nora Roberts
Przełożyła Katarzyna Kasterka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2005, stron 246


Opis: Ostatnia część opowieści o losach trzech przyjaciółek z Harper House, wiekowej rezydencji koło Memphis w Tennessee. Stary dom od ponad wieku nawiedzany jest przez ducha kobiety o imieniu Amelia. Wiadomo, że Amelia nienawidzi mężczyzn, gdyż została kiedyś okrutnie skrzywdzona przez jednego z nich. Toteż gdy mieszkanki rezydencji – najpierw Stella, potem Rosalind – decydują się na małżeństwo, zjawa w wyjątkowo nieprzyjemny sposób okazuje swe niezadowolenie. Teraz jej złość zwraca się przeciwko trzeciej z przyjaciółek, Hayley, zakochanej w Harperze, najstarszym synu Roz.

     Trzecia część hitowej trylogii Nory Roberts, w której przenosimy się w świat młodziutkiej, lecz doświadczonej przez życie Hayley, która próbuje pogodzić pracę z wychowywaniem córeczki Lily. Opis zamieszczony przez wydawnictwo zdradza dużo, ale tak naprawdę książka kryje w sobie o wiele więcej niespodzianek, niż każdy mógłby się spodziewać. Kiedy sięgałam po tę część, nie spodziewałam się takiego obrotu zdarzeń. Trzeba przyznać, że autorka mocno zakręciła światem wszystkich bohaterów oraz czytelnikami, którzy z każdą kolejną stroną łakną więcej.
     Przede wszystkim znajomość Hayley i Harpera (do teraz nie potrafię zrozumieć, jaka kobieta nadaje synowi imię takie samo, jak brzmi jej nazwisko rodowe). W tym aspekcie na wiele niespodzianek liczyć nie można, ale ten wątek zdecydowanie różni się od tych opisywanych w poprzednich częściach, na co miłośniczki romansów na pewno zwrócą uwagę.
     No i coś, co przyciągnie amatorów tajemnic – sprawa ducha Amelii przybiera niespodziewany obrót. Główna bohaterka przestaje czuć się bezpiecznie. Jej życie staje do góry nogami.
Kiedy z każdą przeczytaną stroną bohaterowie byli coraz bliżej rozwiązania zagadki, tym coraz bardziej byłam ogłupiała. Wspaniały pomysł, za co jestem autorce niezmiernie wdzięczna. Wprowadziła element zaskoczenia, tak bardzo potrzebny we współczesnych romansach. Moim zdaniem „Szkarłatna lilia” wyróżnia się pośród pozostałych części trylogii tym, że główna bohaterka odgrywa zupełnie inną rolę niż Stella czy Rosalind. To właśnie sprawia, że tę książkę coraz trudniej mi jest nazwać romansem.
     No cóż, może się powtórzę, ale choć bardziej do gustu przypadła mi „Czarna róża”, to „Szkarłatną lilię” stawiam na drugim miejscu za dreszczyk emocji, towarzyszący kolejnym niuansom w historii Amelii, interesujące ukazanie dziejów rodziny Rosalind i Harpera, pokazanie czytelnikowi pewnych moralnych prawd, bo przecież nie zawsze osoba, którą uważamy za dobrą, szczerą, niemal bez wad, nie zawsze taka jest. Z przyjemnością sięgnęłam po wszystkie trzy części i każda z nich pozostawiła w mojej pamięci trwały ślad. Lekka lektura doskonała na deszczowe wieczory, kiedy odechciewa się niemal wszystkiego. Można wtedy utonąć w świecie wciągającej tajemnicy i pomarzyć o kwiatkach...

Ocena własna: 9/10

Czarna róża

Autor: Nora Roberts
Przełożyła Katarzyna Kasterka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2005, stron 268



Opis: Druga część trylogii opowiadającej o losach Stelli, Rosalind i Hayley, trzech przyjaciółek z Harper House, jednej z najpiękniejszych starych rezydencji w stanie Tennessee. Od ponad stu lat tajemnicza zjawa, zwana przez kolejne pokolenia domowników Oblubienicą, ukazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Mumi żmudnych poszukiwań doktor Mitchell Carnagie nie zdołał ustalić jej tożsamości. Wiadomo tylko, że za życia miała na imię Amelia i była blisko związana z rodziną Harperów. Amelia nienawidziła mężczyzn, uważała ich wszystkich za kłamców i wiarołomców. Toteż gdy Rosalind coraz bardziej angażuje się w romans z przystojnym historykiem, Oblubienica postanawia dać jej nauczkę.

     Drugi tom, moim zdaniem najlepszy. Znów Nora Roberts prowadzi nas ścieżką życia głównej bohaterki, tym razem Rosalind Harper, właścicielki centrum ogrodniczego „Eden” oraz Harper House. Co najlepsze, autorka zdecydowanie skontrastowała charakter Roz z charakterem Stelli, o której pisała szczegółowo w pierwszym tomie. W pewnym sensie są do siebie podobne: obie straciły mężów, którzy byli dla nich całym światem, znają doskonale ciężar samotnego wychowywania dzieci, próbują rozpocząć życie od nowa, znajdując w każdej chwili miliony małych cudów.
Choć Rosalind powoli dobiega do pięćdziesiątki, jest obiektem westchnień wielu mężczyzn, sprawuje się idealnie jako właścicielka dobrze prosperującej firmy i bizneswoman, ma trójkę wspaniałych, dorosłych synów i bagaż doświadczeń. Z mojego punktu widzenia główna postać „Czarnej Róży” wie i umie dosłownie wszystko. Czyta emocje z ludzkich twarzy i jednocześnie stara się wprowadzić uśmiech na twarze wszystkich domowników Harper House. W obliczu zmian rozważa wszystkie za i przeciw, z chłodnym dystansem odnosząc się do własnych uczuć. Choć tylko przez chwilę.
     W tym samym czasie Amelia, doskonale wyczuwając emocje Rosalind, zaczyna niemal bawić się strachem domowników. Samą Roz przyprawia niemal o zawał serca swoimi „gierkami”, jednak z każdą chwilą sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna. Jednak dzięki Mitchellowi udaje się ruszyć z badaniami przeszłości Amelii do przodu. Szakojący rozwój wypadków dodaje historii dreszczyku emocji.
Na domiar złego w życiu niezależnej kobiety pojawia się jej były mąż – wspomnienie, o którym zdecydowanie wolałaby zapomnieć.
     Dużo humoru, wzruszeń i tajemnic. Czytając książkę, wiele razy uśmiechałam się jak wariatka, a czasem uroniłam łzę. Jak już  pisałam, „Czarna Róża” wydaje mi się najlepszą z tej serii. Warto wspomnieć o symbolice tytułów poszczególnych książek serii – niesamowicie romantyczna. Ale jest to szczegół, którego nie będę opisywać. To trzeba przeczytać.
     Niestety, zawsze musi być jakieś „ale”. Znów niemal od początku książki wiadomo, jak będzie przebiegał wątek miłosny: najpierw przyjaźń, rozterki, problemy, namiętność i znów problemy. Szkoda. Na szczęście, zaskakujące „nowości” w sprawie Amelii sprawiają, że chce czytać się dalej.

Ocena własna: 9/10

Błękitna dalia



Autor: Nora Roberts
Przełożyła Katarzyna Kasterka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2005, stron 262


Opis: W domu Harperów, jednej z najbogatszych rodzin w  Tennessee, mieszkają trzy zaprzyjaźnione kobiety: owdowiała Rosalind Harper, właścicielka posiadłości, Stella Rothchild, której mąż zginął w katastrofie lotniczej, zostawiając ją z dwoma synkami, i daleka krewna Rosalind, Hayley, spodziewająca się dziecka.
Dom od lat nawiedzany jest przez ducha kobiety, zwanej przez mieszkańców Oblubienicą. Najczęściej pokazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Roz Harper zatrudnia profesora uniwersytetu w Memphis – ma on wyjaśnić, kim jest tajemnicza zjawa. Naukowiec jest zafascynowany tą dziwną historią, ale i – w nie mniejszym stopniu – piękną panią domu. Tymczasem Stellę coraz częściej dręczy sen, w którym w jej wypielęgnowanym ogrodzie wyrasta piękna, lecz groźnie wyglądająca błękitna dalia, a tajemniczy głos podszeptuje, żeby jak najszybciej wyrwała niebezpieczny kwiat.

     Nora Roberts jest jedyną autorką, której romanse czytam z miłą chęcią, mimo że nie przepadam za tanimi historiami miłosnymi. Pierwsza część hitowej trylogii otwiera przed czytelnikiem świat kobiety, która postanawia na nowo ułożyć sobie życie po ciężkiej traumie. Gdy dowiaduje się o śmierci męża, jej świat obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Opisywane łatwym i zrozumiałym językiem uczucia głównej bohaterki, Stelli, pozwalają wczuć się w jej sytuację i poczuć się prawie jak część pełnego zawiłych ścieżek życia, uczestnik dziwnych, niezrozumiałych sytuacji. Zwyczajna kobieta musi przeciwstawić się upierdliwej zjawie, która śpiewa co noc dwójce jej synów. I choć duch przez wszystkie lata uznawany był za nieszkodliwego, wraz z przyjazdem Stelli do Harper House zaczęły dziać się dziwne rzeczy... A wszystko przez to, że ją i przystojnego architekta krajobrazów połączyło coś, czego sama zainteresowana do końca nie potrafi określić. Historia ta pokazuje moc uczucia, które może połączyć zupełnie różne od siebie osoby: pedantkę żyjącą według biznesplanu oraz pewnego siebie lekkoducha, któremu za biuro służy stara ciężarówka.
     Poza tym poznajemy wiele innych postaci jak na przykład David, który zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu. Niebanalne poczucie humoru? Być może.
     Co najbardziej lubię w książkach tej autorki? Mimo że nazywa się je „romansami”, wciągają również w zawiłe historie zupełnie nie związane z realnym światem. Tak jak tutaj, zagłębiamy się w rodzinną historię pełną niespodzianek i dotąd nie odkrytych skandali. Życie Stelli, Roz i Hayley jest doskonałym przykładem tego, że w życiu niczego nie można być pewnym.
    Idealny wątek z duchem pozwala chociaż na chwilę oderwać się od miłosnych rozterek trójki kobiet. Oblubienica jest miłym dodatkiem do opowieści, elementem dodającym grozy, dreszczyku emocji, jak również źródłem nęcącej tajemnicy.
    Niestety, wątek miłosny jest niesamowicie przewidywalny, jednak w żadnym stopniu nie obrzydziło mi to lektury. Masa tajemnic pozwala czytać książkę z zapartym tchem, z niecierpliwością czekając na rozwój wypadków.

Ocena własna: 7/10

Obserwatorzy