Szablon wykonała wanilijowa | GT
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2013

Hobbit, albo tam i z powrotem



Autor: J.R.R. Tolkien
Przekład: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 349

Opis: „Hobbit” to jedno z największych i najpopularniejszych dzieł Tolkiena. To opowieść o niebezpiecznej wyprawie podjętej przez krasnoludy, które wyruszają wykraść strzeżone przez smoka złoto. Ich nieoczekiwanym partnerem jest hobbit Bilbo Baggins. Bilbo bardzo sobie ceni dobre jedzenie, spokój i wygodę, lecz jego udziałem staje się wielka przygoda...

            Tyle recenzji, ilu wiernych czytelników. Być może powtórzę opinię wygłoszoną już miliony razy, ale „Hobbit” jest powieścią, o której zdecydowanie należy się wypowiedzieć. Tak jak kilka innych perełek, które już lata temu znalazły się w gronie tak zwanych „klasyków literackich”. I kto by pomyślał, że autor, który planował początkowo pisać opowiadania dla dzieci, stworzy dzieła, które wyznaczą pierwsze ścieżki w uwielbianym dziś gatunku fantastyki? 

sobota, 27 lipca 2013

Osobiste demony


Autor: Stacia Kane
Przekład: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 300

Opis: Zabiję twoje demony – obiecuje doktor Megan Chase w swojej audycji radiowej. Pacjenci jej wierzą. Demony też... i traktują to bardzo serio, chociaż pani psycholog nie ma pojęcia o ich istnieniu. Zabójczo przystojny Dante bardzo szybko otwiera jej oczy na obecność drugiego świata... do którego sam należy. Dlaczego? Bo jego zadaniem jest chronić Megan – jedyną śmiertelniczkę, która może pomóc demonom w walce z potężnymi przeciwnikami. Ale czy zdoła ją ocalić – przed mitycznym potworem i swoim demonicznym urokiem?

            Każdy człowiek posiada swojego osobistego demona. Tego, który szepcze mu nieustannie do ucha i nakłania do zła, do niszczenia sobie życia. Silniejsi pokusę pokonają. Słabsi ulegną, czym mogą sprowadzić swoje życie do nieustannej walki z samym sobą o każdy kolejny dzień. Wprowadzają w życie smutek, niepewność i strach, które w ostateczności doprowadzają do tragicznego końca. Ludziom, którzy ulegli ów „szeptom” miała pomóc Megan Chase, główna bohaterka powieści „Osobiste demony” Stacii Kane. Nie miała ona jednak pojęcia, że jej najnowsza audycja sprowadzi na nią gniew istot, o których istnieniu nie miała pojęcia. Istot, które wzięły sobie do serca słowa, którymi witała kolejnych słuchaczy na antenie:

„Jak mogę zabić twoje demony?”

środa, 16 maja 2012

Meduza

Autor: Clive Cussler
Przekład: Maciej Pintara
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2009, stron 357

Opis: Rok 1848. Amerykański statek wielorybniczy zawija do portu na mikronezyjskiej wyspie. Wkrótce marynarze zapadają na zagadkową chorobę.
      Czasy współczesne. Naukowcy z supertajnego podwodnego laboratorium na jednej z wysp Mikronezji znikają bez śladu. U wybrzeży Bermudów niezidentyfikowana jednostka atakuje batysferę NUMA i pozostawia ją głęboko pod powierzchnią morza z pasażerami uwięzionymi na pokładzie. Kurt Austin w porę przychodzi im z pomocą – ale pytanie, kto i dlaczego skazał ich na pewną śmierć, nie daje mu spokoju. Odpowiedź kryje się za nazwą Piramida. I może oznaczać śmierć milionów ludzi…


Cytat: „Kiedy następnym razem spotkam Kurta Austina, przysiągł sobie Czang, to zniknie na zawsze.”

            Długo zastanawiałam się, czy zaufać gustom literackim mojego taty i sięgnąć po jedną z książek jego ulubionego autora, jednak dziś, po przeczytaniu tych ponad trzystu stron, mogę z czystym sercem stwierdzić, że nie żałuję.
            Jedna z nowszych powieści mistrza literatury przygodowej przeznaczona jest dla zadziwiająco szerokiego grona czytelników: nastolatków zainteresowanych inżynierią morską, doświadczonych przez życie dorosłych, pragnących dowiedzieć się czegoś nowego i zaznać przyjemności przeżywania przygód razem z bohaterami, lub osób takich jak ja, zainteresowanych wątkiem medycznym, zawartym w „Meduzie”.
            Kurt Austin i Joe Zavala, główni bohaterowie powieści, są inżynierami pracującymi w NUMA (potężna organizacja rządowa, będąca morskim odpowiednikiem NASA). Z początku współpraca z doktorem Kanem wydawała się okazją do zapisania się w historii nauki, jednak problemy zaczęły się już na samym początku. Gdy rosnąca ilość dowodów na to, że projekt naukowy o nazwie „Błękitna meduza” jest sabotowany, dwójka współpracowników podejmuje się wyjaśnienia zagadki i unicestwienia zagrożenia, bowiem w niebezpieczeństwie znalazło się wielu ludzi ważnych dla kraju.
            Opowieść pełna jest podmorskich przygód bohaterów, którzy przy użyciu najnowocześniejszego sprzętu zdolni byli zanurzyć się na ogromne głębokości i badać dno morskie. Wraz z kolejnymi stronami bohaterów przybywa, bowiem Kurt Austin i Joe Zavala mają za sobą wielu ludzi, którym przyświeca ten sam cel. Historia, która rozpoczęła się od prac nad ważnym projektem naukowym, okazuje się siecią zawiłych historii ze zbrodnią w tle i niesamowitymi opowieściami, przechodzącymi z pokolenia na pokolenie.
            A wszystko po to, by zapobiec rozprzestrzenianiu się śmiertelnego wirusa, panoszącego się na terenie Chin.
            Opowieść trzyma w napięciu do samego końca. Czytelnicy w czasie lektury będą mogli pozwolić swojej wyobraźni tworzyć obrazy bajecznych morskich stworzeń i niesamowitego sprzętu badawczego. Polecam książkę „Meduza” również dlatego, że oprócz elementów naukowych, autor wplótł do swojej historii mnóstwo wątków podobnych thrillerom – działania światowej organizacji, której członkowie zdolni są zabijać bez mrugnięcia okiem w celu nagłego wzbogacenia się.
            Clive Cussler kończy w tym roku osiemdziesiąt jeden lat, ale nadal jest płodnym pisarzem, któremu nie brak wyobraźni i talentu do zaciekawienia czytelnika. Mam nadzieję, że zaskoczy swoich wiernych fanów na całym świecie jeszcze wieloma powieściami, które zapiszą się w ich pamięci na długo.

Ocena własna: 7/10

Amok

Autor: David Moody
Przekład: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2006, stron 231

Opis: Brutalne morderstwa paraliżują społeczeństwo. Napastnicy, okrzyknięci przez media Wściekłymi, uderzają bez ostrzeżenia. Zabijają każdego, kto stanie im na drodze. Liczba przypadkowych napaści przechodzi z setek w tysiące, a potem w setki tysięcy. Każdy, niezależnie od płci, wieku czy rasy, jest albo Ofiarą – albo Wściekłym.
           W ludziach narasta lęk, że w każdej chwili przyjaciele lub najbliżsi zwrócą się przeciwko nim ze zbrodniczym zamiarem. Albo że sami zaczną mordować...
Bo wszystkich ogarnia amok nienawiści.

            Brakowało mi już dobrego, krwawego i naprawdę przerażającego horroru, który przeniósłby moją wyobraźnię na zupełnie nowy poziom. Sięgając po książkę „Amok” miałam mieszane uczucia. Okładka, wywołująca lekki dreszcz zaniepokojenia i opinie czytelników stworzyły w mojej głowie prawdziwy mętlik, dlatego postanowiłam przekonać się na własnej skórze, co powodowało ten tytułowy amok...
            Autor przedstawia nam człowieka jak każdy inny: żonatego mężczyznę z trójką rozrabiających dzieci, pracującego w pocie czoła i martwiącego się, by pieniędzy wystarczyło od jednej wypłaty do drugiej. Rutynową niemal egzystencję przerywa gwałtownie seria zdarzeń, o których każdemu zjeżyłby się włos na karku. Kiedy Danny i jego żona stają się świadkami napaści wokalisty jednego ze swoich ulubionych zespołów na jego pozostałych członków, do ich życia wkrada się niepewność. Potem widok dziewczynki zabijającej własną matkę w centrum handlowym, media, ukazujące ogrom tych tragicznych zdarzeń. Wściekli stali się tematem numer jeden i jedyną sprawą, która zaprzątała myśli ludzi. Nikt nie wiedział, jak się bronić przed napaścią. Wściekli wzbudzali trwogę między innymi dlatego, że nie dałoby się ich rozpoznać w tłumie ludzi. Wszyscy spodziewali się żadnych krwi, bezwzględnych potworów, zabijających dla samej radości odbierania życia. Jednak rzecz miała się odrobinę inaczej, jednak żaden „zwykły” człowiek nijak nie mógł tego wiedzieć...
"Zaniemówił. Nagle ogarnął go niewytłumaczalny strach. Serce waliło mu jak oszalałe. Cofnął się kilka kroków w stronę domu, potknął o krawędź ułożonych przez siebie kostek i upadł na plecy. Syn Jackie podszedł do niego i podał mu rękę, żeby mu pomóc wstać.
- Dobrze się czujesz, bracie? Może przynieść ci wody?
Spencer się cofnął. Wstając niezdarnie, chwycił ciężki młot kamieniarski. Rzucił się na syna Jackie, łapiąc go lewą ręką za gardło. Obaj stracili równowagę i upadli na ziemię; chłopak wylądował na plecach, a Spencer na nim, przyciskając go całym ciężarem."
            Wściekli stworzyli niemal jedną wielką rodzinę. Potrafili rozpoznawać siebie nawzajem, a we wszystkich „zwykłych” ludziach widzieli wrogów, od których biła nienawiść i chęć zadania im bólu, śmierci. Obie grupy widziały siebie nawzajem niemal tak samo... Co najbardziej przerażało Ofiary. Wbrew pozorom, Wściekli stawali się spokojni we własnym towarzystwie. Zabijali, kiedy musieli, bo po prostu tak czuli. Dla własnego bezpieczeństwa. Według zasady: zabij, albo zostaniesz zabity.
            Jak potoczyły się losy głównego bohatera? Jak Danny poradzi sobie z czyhającym na wszystkich niebezpieczeństwem? Czy czeka go happy end? Dowiecie się, czytając książkę.
            Początkowo nie byłam przekonana do tego wszystkiego. Oczywiście, historia jest wciągająca. To jedna z tych książek, które pochłania się bardzo szybko. Z każdą kartką łaknie się więcej. Wartka akcja, seria tajemniczych i tragicznych zdarzeń, aż w końcu przeznaczenie głównego bohatera sprawiają, że książka stanie się jedną z moich ulubionych. Otwarte zakończenie pozostawia ziarenko nadziei, że potem coś będzie się działo. To „coś” opisane zostało w drugiej części „Amoku” - „Wściekłej krwi”. Jeżeli tylko będę miała okazję, mam zamiar poznać dalsze losy Danny’ego.

Ocena własna: 7/10
Baza recenzji Syndykatu Zbrodni w Bibliotece

Blask Księżyca

Autor: Rachel Hawthorne
Przełożyła Alicja Marcinkowska
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2010, stron 271
Pierwszy tom sagi „Strażnicy Nocy”

Opis: W tym lesie zginęli rodzice Kayli. Dziewczyna ich nie pamięta, lecz często nawiedzają ją sny, w których ożywa tamta noc. W tych snach widzi księżyc w pełni i słyszy wycie wilków...
     Siedemnastoletnia Kayla wraca tu, by stawić czoło swoim lękom. Tu pośród leśnej głuszy spotka Strażników Nocy, pięknych i groźnych jak sama noc. Pozna milczącego Lucasa o srebrzystych hipnotycznych oczach. I odkryje miłość, która wystawi ich oboje na śmiertelne niebezpieczeństwo.

     Kayla Madison przyjechała do Parku Narodowego, by spotkać się z przyjaciółką Lindsey i razem z grupą znajomych, wykonywać obowiązki przewodnika w ogromnym lesie. Jednocześnie słuchała poleceń swojego lekarza, który, aby mogła pogodzić się na zawsze z gwałtowną stratą rodziców, kazał stawić czoło swoim lękom i by wróciła do miejsca, w którym zostali oni zamordowani. Właśnie w tym lesie. Robi wszystko, by słuchać jego zaleceń, ale koszmary z tamtej nocy wciąż do niej powracały, skutecznie wytrącając dziewczynę z równowagi.
     A potem Lucas oczarował ją swą zaciętością, niesamowitym zmysłem przywódcy i być może tym, że wciąż jej unikał. Dlatego Mason, przystojny student z grupy doktora Keana, który był najnowszym klientem przewodników, zauroczył ją swoim przyjaznym nastawieniem i zainteresowaniem, jakim ją obdarzał. Do momentu, kiedy Kayla odkryła jego prawdziwe zamiary i tajemnicę, która na zawsze odmieniła jej życie. W końcu dowiedziała się, kim jest i jaki związek ze śmiercią jej rodziców mieli Strażnicy Nocy.
     Czytając książkę, miałam wrażenie, że rozciąga się przede mną historia podobna do tych wszystkich tanich podróbek „Zmierzchu”, gdzie główną rolę pełnią stworki takie jak wampiry lub wilkołaki, w tym przypadku te drugie. Ale potem zdałam sobie sprawę, że przecież nigdy nie czytałam o wilkołakach i nigdy nie zapoznałam się z takim właśnie ich przedstawieniem. Likantropi jako ludzie normalni, bez żadnych skłonności do objęcia władzy lub zmiecenia rasy ludzkiej (i wszelkich innych, które istniały) w proch. Zamiast taniej historyjki przeczytałam początek zadziwiającej opowieści o nieznanym zwykłym ludziom świecie, gdzie zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często i panuje zupełnie inny pogląd na istotę życia. Bronić; nie wychodzić z cienia.
     Z przyjemnością połknęłam „Blask księżyca” w praktycznie jeden dzień, coraz bardziej łaknąć kolejnych tomów historii, które czekają na mnie w bibliotece. Moje spotkanie z Rachel Hawthorne rozpoczęło się doprawdy interesująco. Ukazała mi prawdziwie realną bohaterkę z problemami typowymi dla nastolatków, która jednak próbuje pozbierać się po traumie z dzieciństwa. Jej przyjaciółka, Lindsey, jako wierna towarzyszka i powierniczka największych tajemnic, skłonna do pomocy w każdej chwili. Kochająca ją jak własną siostrę. Mason, który swym nieodpartym urokiem potrafi zakręcić sobie człowieka wokół palca i wreszcie Lucas, tajemniczy młody mężczyzna, który wywraca życie głównej bohaterki do góry nogami.
     Doskonałe dla tych, którym banalne historie o wilkołakach i wampirach wychodzą już bokiem. Nie wiem, czy jest to seria idealna, ale z pewnością lekka i ciekawa. Taka odskocznia od zwykłych, codziennych ludzkich spraw.

Ocena własna: 7/10

Chłód serca

Autor: Lisa Jackson
Przełożyła Alicja Skarbińska
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2003, stron 326

Opis: Zabójca kobiety, której okaleczone zwłoki znaleziono w jednej z obskurnych mieszkań Nowego Orleanu, czuje się bezpieczny. Nikt nie był świadkiem morderstwa... Nikt, poza Olivią Benchet, która widziała tę zbrodnię - we śnie. Ale prowadzący śledztwo policjant jej nie wierzy. Do dnia kiedy zabójca znów uderza. Tym razem Olivia widzi nie tylko twarz ofiary, lecz także mordercy...

     Ta książka zalegała na mojej półce już od dłuższego czasu i naprawdę nie wiem, dlaczego zabrałam się za nią dopiero teraz. Z pozytywnym nastawieniem do historii z dreszczykiem, którą miałam przed sobą, zabrałam się za czytanie. I gdyby ktoś zapytał mnie o to, czy jestem zadowolona z tej lektury, nie mogłabym odpowiedzieć jednoznacznie. Są i plusy, i minusy.
     Poznajemy Olivię Benchet, która odziedziczyła po swojej babce umiejętności parapsychiczne. W snach i wizjach widziała obrazy, które potem okazały się makabrycznymi scenami tortur i morderstw młodych kobiet, których dopuścił się ksiądz. Lub ktoś za niego przebrany.
     Detektyw Rick Bentz postanawia rozwiązać tę sprawę, kiedy Olivia przychodzi do niego z prośbą o pomoc, ale zaczyna wierzyć jej dopiero, gdy jej dziwną opowieść potwierdza odpowiedni materiał dowodowy. Typowy gliniarz: uwierzy dopiero, jak zobaczy. Nie ma miejsca na jakiekolwiek domysły.
     I jest jeszcze James, ksiądz mający poważny problem z celibatem i przyrodni brat Ricka, choć starszy z braci wolałby na zawsze zerwać ten kontakt.
     Życia bohaterów splatają się ze sobą, tworząc gałęzie intryg, tajemnic, miłosnych uniesień, a wszystko to dzieje się na tle brutalnych zbrodni, które zatrzęsły Nowym Orleanem.
     Zdecydowany plus dla autorki za wątek główny, czyli cały pomysł z mordercą, który uważa, że wypełnia misję wyznaczoną przez Boga, oraz schemat jego działania. Idealnie przedstawione szaleństwo i zboczenie; do tego stopnia, że czasem miałam gęsią skórkę, czytając o tym, jaki pogląd na świat miał „Wybraniec”.
     Z drugiej jednak strony, wątek miłosny i problemy głównej bohaterki z nim związane wydawały mi się ostro naciągane i sztuczne. Miłość, jak prawie w każdej historii, była niesamowicie przewidywalna.
    Zaskoczyło mnie jednak zakończenie, ponieważ, jak każdy czytelnik czytający tego typu książkę, zastanawiałam się bez przerwy „kto zabił”. Byłabym kiepskim detektywem lub policjantem specjalizującym się w morderstwach. Oczywiście, nie zgadłam.

Ocena własna: 8/10

Obserwatorzy