Szablon wykonała wanilijowa | GT

niedziela, 1 lipca 2012

Level 26


Autor: Anthony E. Zuiker
Przekład: Jan Oleander
Wydawnictwo: WAB
Rok wydania: 2011, stron 415

Opis: Funkcjonariusze organów ścigania doskonale znają opartą na 25-stopniowej skali zła, począwszy od naiwnych oportunistów oznaczonych jako level 1 po zwyrodnialców popełniających zbrodnie przemyślane i szczególnie okrutne, zaliczonych do kategorii 25.
Jednak niewiele osób wie, że trwa właśnie proces definiowania kolejnego levela. Do wtajemniczonych należą członkowie elitarnej tajnej grupy dochodzeniowej powołanej do ścigania najgroźniejszych morderców z całego świata – agenci, którzy nie figurują na żadnych oficjalnych listach płac. Jednym z nich jest agent specjalny Steve Dark. A nowa kategoria odnosi się na razie tylko do jednego przestępcy.


            Doktor Michael Stone przez przeszło trzydzieści lat zagłębiał się w chore umysły morderców z całego świata. Badał ich biografie i motywy działań w celu stworzenia skali zła – początkowo dwudziestodwustopniowej skali klasyfikowania seryjnych zabójców od tych, którzy odebrali życie w obronie własnej po tych, którym zabijanie niosło euforię. I tak zabójca Johna Lennona, Mark David Chapman, jako typowy przestępca narcystyczny otrzymał kategorię 7. Ed Gein, który zabijał, gotował i zjadał swoje ofiary, a z ich wygarbowanych skór sporządzał abażury, dostał 13. Teda Bundy’ego sklasyfikowano jako 17, podczas gdy Gary’ego Heidnika i Johna Wayne’a Gacy’ego zaliczono do kategorii 22. Na nich też skończyła się oficjalna skala.
            Anthony E. Zuiker, twórca serialu CSI, wzniósł się jeszcze wyżej. Stworzył portret psychologiczny mordercy znanego jako Sqweegel, który klasyfikował się jako tytułowy level 26. Od trzydziestu lat nieuchwytny dla władz, nigdy nie pozostawił po sobie żadnych śladów: włosów, komórek naskórka, krwi, nasienia. Niczego. Lateksowy kombinezon, który nosił niemal bez przerwy, zapewniał mu swobodę działań. Dotychczas nikt nie był tak blisko jego schwytania jak Steve Dark, jednak były agent FBI przypłacił za to najwyższą cenę: widok swoich najbliższych w kałużach ich własnej krwi. Wtedy to postanowił wycofać się z zawodu gliny i po poznaniu ukochanej Sibby, rozpocząć nowe życie, z dala od problemów. Jednak sielanka Steve’a nie trwa długo. Sqweegel działał coraz częściej, sposób zabijania był nie do przewidzenia, ofiary wybierał losowo, jednak wszystko, co robił, sprowadzało się do jednego. Po prostu „stęsknił się” za Stevem. Emerytowany agent specjalny musi znów stawił czoło tragicznym wspomnieniom, zacząć myśleć jak szaleniec, którego poprzysiągł schwytać. Strach o bezpieczeństwo żony i ich nienarodzonego dziecka jedynie pchał go na przód. Jego marzeniem było zabicie Sqweegela własnymi rękami – za to, co zrobił dwa lata wcześniej jego rodzinie. Jednak tajemnic było zbyt wiele, żadnych odpowiedzi. Brak materiału dowodowego był nie do zniesienia. Jednak nawet tacy geniusze zbrodni jak Sqweegel muszą kiedyś popełnić błąd. Mimo to seryjny morderca wydawał się wciąż być o dziesięć kroków przez myśliwym, który tropił go niczym zwierzynę. Kiedy Steve orientuje się, że szaleniec wyraźnie znów obrał sobie za cel jego samego i Sibby, zatraca się bez pamięci w dochodzeniu.
            A tymczasem morderca wciąż był na wolności i bawił się z FBI w kotka i myszkę. Makabryczna rymowanka, którą odważył się wysłać władzom, była nie tylko zapowiedzią jego kolejnych działań, ale także odpowiedzią na wiele pytań.
Jeden z życiem się rozstaje.
Dwójka szlochać nie przestaje.
Trójka łgarstwem wykpić chce się.
Czwórki westchnień głos się niesie.
Pięć, dlaczego? – zapytuje.
Szóstka ognia posmakuje.
A siódemka – słów brakuje!
Upiorne słowa zdają się krążyć po głowie bez końca, wywołując nieprzyjemny dreszcz. Wszystkie wersety kryją w sobie znaczenie, które mogło być wytyczną działań seryjnego, bestialskiego mordercy. Pytanie: czy Steve odkryje prawdę?
Książka poruszyła mnie tak, jak chyba żadna inna wcześniej. Powieść napisana z rozmysłem – dogłębna analiza psychologii mordercy opisana została we fragmentach prowadzonych z jego punktu widzenia. Mogłam patrzeć jego oczami na świat, starać się zrozumieć motywy postępowania, które wciąż są dla mnie niepojęte. W dodatku analityczny umysł agenta FBI, który niesiony rządzą zemsty pragnie pojmać Sqweegela i samodzielnie wymierzyć mu sprawiedliwość.
Na tylniej stronie okładki straszy czerwony napis: Uwaga! Tylko dla czytelników o mocnych nerwach!
I zdecydowanie coś w tym jest. Autor ma niezwykły talent do opisywania sytuacji, w których znajdują się jego bohaterowie. Czułam się niemal tak, jakbym była świadkiem makabrycznych zdarzeń, jakbym brała udział w konferencjach przedstawicieli władz całego świata. „Level 26” z pewnością pozostanie w mojej pamięci na długo. Jest to historia fascynująca, przerażająca i pouczająca zarazem. Z każdą kolejną stroną czytelnik zastanawia się, dlaczego Sqweegel decydował się na tak bestialskie mordy, jakie miał motywy i w końcu, czy wszystko skończy się tak, jak pragnął Steve.
Thriller napisany jest niezwykle lekkim językiem, co sprawia, że przeczytałam go w jeden dzień, z każdą chwilą coraz bardziej ciekawa zakończenia.
Dodatkowo „Level 26” jest pierwszym na świecie thrillerem multimedialnym. Linki, które pojawiają się co kilka rozdziałów, pozwalają zalogować się na oficjalnej stronie cyklu i oglądać filmiki idealnie uzupełniające akcję. Postać Sqweegela w mojej wyobraźni zdecydowanie różniła się od tej na filmie. Ta wymyślona przez mnie była zdecydowanie mniej przerażająca. Prawdziwa erupcja emocji: strachu, ciekawości, wzruszenia.
Powieść ta jest jedną z najlepszych, jakie czytałam w ostatnich latach. Prezent od Ew okazał się być idealną pozycją dla mnie. Jestem jednak pewna, że wielbiciele powieści z dreszczykiem, niebanalnych thrillerów i tajemnic, nie zawiodą się.
Polecam w stu procentach i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części.

*tekst pisany kursywą to fragmenty książki

Ocena własna: 10/10

23 komentarze:

  1. Jakoś nie do końca jestem przekonana, bo nie za bardzo lubię takie książki. Zapraszam na nn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś spróbujesz? A jakie książki czytasz najchętniej? ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam kryminały, thrillery i sensacje, bo zazwyczaj w takich książkach mozna poczuć dreszczyk emocji. Ale jak sądzę "Level 26" to powieść, którą nie można porównać z niczym.
    Bardzo chciałabym przeczytać tę historię i myślę, że naprawdę by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, ta powieść jest jedyna w swoim rodzaju. Do teraz mam koszmary ściśle związane z akcją "Level 26"...

      Usuń
  3. Chyba jednak nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko. Powieść multimedialna?!?!? Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłam. To musi być niezłe!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dosyć ciekawie to brzmi.
    Jeżeli gdzieś się natknę na tę książkę to z pewnością po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na Twoją opinię.;)

      Usuń
  6. Nie przeczytam, nie przepadam za tym gatunkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem chyba tak samo zaciekawiona tą książką jak Ty :D Także jeśli tylko nadarzy się okazja to ją przeczytam, bo mnie zachęciła Twoja recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jakie by było Twoje zdanie na temat tej powieści.;)

      Usuń
  8. Kurcze, co jest w tych seryjnych mordercach, że tak przyciągają i kuszą? Przynajmniej, ci prezentowani na kartach powieści, biografii itd. Po każdej tego typu książce nie mogę spać i długo dochodzę do siebie, ale mimo to sięgam po kolejną. Po tą też kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To strasznie intrygujące. Kiedyś nawet chciałam zostać psychologiem kryminalnym...;D Oglądałam także ten program o seryjnych mordercach, prowadzony przez Michaela Stone'a. Niesamowity.

      Usuń
  9. Czuję się w pełni zachęcona i z przyjemnością przeczytam tę książkę gdy nadarzy się okazja:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi miło, że udało mi się Cię zachęcić.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie przeczytam historię z dreszczykiem, chociaż zdecydowanie nie jestem czytelnikiem o mocnych nerwach. "Stukostrachy" Kinga aż w nocy mi się śniły, w efekcie czytałam książkę prawie miesiąc ;)

    PS Studiowałam polonistykę i administrację na UWr.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy