Szablon wykonała wanilijowa | GT

niedziela, 7 lipca 2013

Każdy musi płacić


Autor: Robert Foryś
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 473

            Kraj rodem ze średniowiecznej Europy, wojna pochłaniająca coraz więcej niewinnych istnień. Zagadkowe morderstwo, którego sprawcy nadal nie udaje się określić. Słudzy Wiary zdolni do rzeczy, które ich kodeks moralny powinien określać jako „niedopuszczalne”. Zdrady, rozwiązywanie problemów poprzez zamordowanie niewygodnej osoby. Zawiłe tajemnice rodzinne, które pozostają w pamięci niczym zadra, która nie pozwala na normalne życie. Cienie przeszłości, które wciąż stoją na drodze ku jasnej, bezpiecznej i spokojnej przyszłości. Wszystko to zawarte jest w najnowszej powieści Roberta Forysia „Każdy musi płacić”.
            Gdy w niewyjaśniony sposób zostaje uśmiercona młoda dziewczyna, do jednego z księstw przybywa Tankrid z Krom, justycjariusz, którego zadaniem jest określenie, co właściwie się stało. Jednak gdy na swojej drodze spotyka czcigodną matkę Arminę Value, która przed laty zaszła z nim w ciążę, sprawy na dworze hrabiny Srogosz zaczynają się komplikować. Na jaw wychodzi wiele tajemnic, które miały spocząć w ziemi razem z ich powiernikami.
            Jednocześnie po trzech latach nieobecności powraca syn cesarza Meryjskiego, Henryka II Jareńskiego i jego drugiej żony, Konstancji. Licząc na przyjazne powitanie, Heinz dowiaduje się, że może stać się narzędziem w rękach ojca. W dodatku ktoś czyha na jego życie. Czy dla kogoś obecność młodego sanitariusza może stać się niewygodna? 

            W klasztorze w Liedelsn życie toczyło się zwykłym torem, dopóki nie wyszło na jaw złe traktowanie nowicjuszek przez jedną z magistrantek, Zoe. Jej krótka nieobecność wydawała się dla młodych kandydatek na czcigodną matkę prawdziwą chwilą oddechu i ulgi. Jednak jedna z nich szczególnie zapadła w pamięć bezwzględnej Zoe i staje się celem zemsty. Nikt jednak nie spodziewał się, że sprawy przybiorą tak tragiczny obrót, a Maja, nowicjuszka, zostanie poszukiwana w całym kraju.
            Autor stworzył alternatywny świat, w którym podstępy i tajemnice są na porządku dziennym i nic nigdy nie jest tak do końca jasne. Jego bohaterowie, ludzie o złożonych osobowościach, miewające humory i zachcianki, to osoby zachwycająco realistyczne. Ich zachowania, często nieprzewidywalne, jak w przypadku z pozoru niewinnej Mai, sprawiały, że czytelnik z każdą chwilą chciał wiedzieć więcej. Poznać losy bohaterów, których polubił od pierwszych czytanych stron. W dodatku prosty, lekko stylizowany język, jakim została napisana książka, wprowadzają nas w atmosferę intryg pełną napięcia i niepewności. Tak trudno było przewidzieć, co będzie działo się dalej. Autor niemal topi czytelnika w zaskakującej fabule już od samego początku, co zdecydowanie bardzo mi odpowiadało.
            Książka jest reklamowana jako polska odpowiedź na „Grę o tron”, więc machinalnie podczas czytania dokonuje się porównań. I prawda jest taka, że niewiele istnieje na świecie książek, które mogą dorównać epickiej sadze Martina. Jednak „Każdy musi płacić” ma wielki potencjał. Tak naprawdę powieść ta, mimo że klimatem przypomina „Grę o tron”, bardzo się od niej różni. I to czyni książkę Roberta Forysia tak wyjątkową. I kto wie, może już niedługo powstaną kolejne tomy, które sprawią, że ta wciągająca historia stanie się rozpoznawalna na całym świecie, tuż obok nieśmiertelnego „Wiedźmina”. Już bez żadnych porównań.

Ocena własna: 8/10



Serdecznie zapraszamy!
 

           

8 komentarzy:

  1. Naprawdę mi się bardzo spodobała, nawet nie wiedziałam kiedy dotarłam do końca, a gdy już do tego doszło to był lament "Już koniec?! O nieeeeee" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie takie same odczucia.;) Polak jednak potrafi. ;D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Więc czekam na Twoją opinię! ;)

      Usuń
  3. Pierwsze spojrzenie na okładkę "Oo... a co tu robi Thorin Dębowa Tarcza?" ;)

    I chociaż nie lubię książek z serii "odpowiedź na..." to "Każdy musi płacić" zapowiada się zachęcająco i pewnie kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym na początku, ale teraz widzę, że ten facet na okładce naprawdę go przypomina! ;D

      Tak, ja też za nimi nie przepadam, bo zwykle bardzo się zawodzę. Ale z tą książką było inaczej. ;)

      Usuń
  4. Haha, mi też się skojarzyło z Thorinem ;) i ogólnie zastanawiałam się czy ją kupić kiedy kilka dni temu robiłam zakupy przez internet, stwierdziłam że poczekam na kilka recenzji. No i teraz już widzę, że warto, eh zawszę będę miała już wiarę w naszych polskich autorów po przeczytaniu Wiedźmina ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie właśnie hasło "polska odpowiedź na Grę o tron" bardzo odrzuca od tej książki. Nie lubię, gdy autorzy wzorują się na innych powieściach tworząc swoje utwory.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy