Szablon wykonała wanilijowa | GT

środa, 23 maja 2012

Na szczycie stromej góry. Opowieści o transplantacjach



Autorzy: Dariusz Kortko, Judyta Watoła
Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2008, stron 184 

Opis: Wspinaczką na szczyt stromej góry nazywał przeszczep jeden z bohaterów tej książki, Amerykanin, który oddał swój szpik kostny polskiemu biorcy. Na książkę Dariusza Krotki i Judyty Watoły składają się wzruszające historie ludzi, którzy przeszli przez transplantacje różnych organów, opowieści ich rodzin oraz lekarzy, często zmuszonych do podejmowania trudnych decyzji. Historie ludzi przeplatają się z fragmentami poświęconymi historii transplantologii w Polsce i różnym rodzajom przeszczepów. Czytelnik może także zobaczyć, jak wygląda przeszczep wątroby.
Autorzy rozmawiali z wieloma sławami polskiej medycyny, m.in. z profesorami Zbigniewem Religą i Marianem Zembalą, z księdzem bioetykiem Piotrem Morcińcem oraz socjolog Katarzyną Kowal, aby pokazać problemy z różnych perspektyw. Opisali także dramatyczne historie dawców organów i ich rodzin. Na szczycie stromej góry pokazuje, że dar z własnego ciała jest czynem prawdziwego miłosierdzia, którego wagi nie sposób przecenić. Przyjęcie zaś tego daru jest wyzwaniem większym, niż mogłoby się wydawać.
Cytat: - Wielokrotnie przychodzili do mnie młodzi ludzie, którzy chcieli sprzedać nerkę – mówi prof. Dariusz Patrzałek, chirurg i transplantolog z Wrocławia.

            Książkę tę przeczytałam jakiś czas temu, ale cieszy się ona dość małym zainteresowaniem, dlatego postanowiłam o niej co nieco napisać, bo naprawdę zasługuje na to, by znaleźć się na liście pozycji, z którymi wręcz trzeba się zaznajomić. Już samo jej zagadnienie jest niezwykle oryginalne. Poza tym transplantacja niesie za sobą wiele kontrowersyjnych opinii, dlatego zdecydowanie warto zastanowić się nad tym, co jest mitem, a co prawdą, i wyrobić sobie na jej temat własne zdanie.
        Wspinaczką na szczyt stromej góry nazwał przeszczep jeden z bohaterów tej książki, Amerykanin, który oddał swój szpik polskiemu biorcy – tak głosi opis na tyle okładki. Długo zastanawiałam się nad sensem tych słów, ale zrozumiałam je dopiero wtedy, gdy po przeczytaniu całości zamknęłam oczy i w ciszy rozmyślałam o przeczytanej treści.
            W każdym razie transplantacja jest to – według Wikipedii – przeszczepienie narządu w całości lub części, tkanki lub komórek z jednego ciała na inne. Zanim jednak ta medyczna dziedzina okazała się sukcesem, musiała przejść naprawdę długą i wyboistą drogę. W książce dokładnie opisany jest nie tylko pierwszy udany przeszczep, ale również próby, które do niego dążyły. Sporo ludzi zmarło wskutek odrzucenia organu przez organizm i wówczas zrodziło się pytanie: jak temu zapobiec? Wraz z kolejnymi eksperymentami pojawiły się leki immunosupresyjne, które obniżały odporność biorcy, a tym samym zwiększało jego szansę na przyjęcie organu. Na temat początków transplantologii wypowiada się wielu uczonych doktorów i profesorów w tym Zbigniew Religa, od którego tak naprawdę w Polsce wszystko się zaczęło.
            Kiedy tylko transplantacja została bardziej rozpowszechniona, pojawiło się więcej pytań, na które trzeba było odpowiedzieć. Dariusz Kortko i Judyta Watoła skutecznie nam ich udzielają, opowiadając przy tym przeróżne historie. Poznajemy na przykład Marię Skonieczną z Zabrza, która straciła obie ręce. Kobieta skrupulatnie przedstawia swoją opowieść, ujawniając przy tym sporo uczuć i emocji. Dowiadujemy się, że nie tylko długi czas czekała na swojego biorcę, ale gdy ten już się pojawił, musiała przechodzić ciągłe rehabilitację pod okiem lekarzy i specjalistów, by w końcu w pełni cieszyć się z życia z nowymi rękoma.
            Poznajemy również ludzi, którzy oddawali swoje narządy dobrowolnie za życia, oraz rodziny dawców osób zmarłych – mieli oni zdecydowanie trudniej, ponieważ musieli szybko podjąć decyzję mimo swojej żałoby.
            Do lekarzy nawet przychodziły osoby, które chciały sprzedać nerkę lub wątrobę, co w Polsce jest karalne. Pojawiły się także sytuację z kryminałów wzięte:
Miasto gada: „Grasuje zabójca, ofiary gwałci i zabija, a potem wycina im nerki.”
            Trzeba pamiętać, że przeszczepy nie zawsze się udają (chociaż właściwie w tych czasach to rzadkość), przez co historia życia nie kończy się happy endem. Przykładem może być pani Ruth, która poddała się transplantacji nerki, ale organizm odrzucał ją wielokrotnie, a kolejny dawca niestety się nie pojawił w najbliższym czasie. 
            Jak widać, książka niesie za sobą naprawdę interesujące treści, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Można się dowiedzieć wielu rzeczy, o których przedtem nie miało się nawet bladego pojęcia. Książka rozwiewa wszelkie wątpliwości i odpowiada na wszystkie znaki zapytania.
            Dlatego jakby ktokolwiek się mnie zapytał, czy po śmierci chciałabym oddać swoje narządy, bez wahania odrzekłabym, że tak.
            A jaka jest Wasza odpowiedź?
            Zanim jednak skończę, chciałabym pokazać zdjęcia z operacji pani Władysławy Kubatek. 


Chirurdzy wcale nie zaczynają operacji od rozkrojenia brzucha. Najpierw zabierają się do „obróbki” wątroby dawcy. Muszą sprawdzić, czy wszystko jest z nią w porządku, zaszyć część naczyń, sprawdzić, czy pozostałe są drożne. Na tej pracy spędzają około godziny.



Czas pozbyć się wreszcie niesprawnego narządu.



Stara wątroba ląduje w misce w kącie sali.



Jeszcze tylko ostatnie zaszycia



*Zdjęcia wraz z opisami zostały zaczerpnięte są z książki.
Ocena własna: 8/10
 

9 komentarzy:

  1. Ta książka wydaje się być obrzydliwa, ale mimo wszystko bardzo mi się spodobała czytając Twoją recenzję. Będę musiała poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa książka, pierwszy raz o niej czytam.
    Też bym oddala swoje organy do przeszczepu po śmierci. To niesamowite, ze lekarze potrafią w ten sposób ratować ludzkie życie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Słusznie zrobiłaś, że przybliżyłaś tę książkę. Sama o niej nie słyszałam, a tematyka jest nader interesująca. A co do zgody na przeszczepienie moich organów po śmierci to noszę odpowiednią deklarację w portfelu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że się zgodzę na oddanie zdrowych organów, a moi rodzice są tą wiadomością przerażeni. Ja się pytam ich dlaczego? Oni mówią, że nie chcą mnie kroić. Ale przecież, moje narządy mogą komuś uratować życie. W sumie, zawsze miałam w tyłku ich zdanie i zrobię to co uważam za słuszne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinna mnie zainteresować, bo ogólnie lubię te klimaty. Jednak jakoś mnie nie przyciągnęła ;) Ale nie skreślam jej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi bardzo intrygująco :) Jeśli kiedyś na nią trafię to na pewno nie powiem jej "nie".
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Donna - A dlaczego obrzydliwa? Wydaje mi się, że po prostu jest prawdziwa, mimo iż faktycznie niektóre rzeczy, np. zdjęcia z przeszczepu wątroby, nie wyglądają zbyt "apetycznie". ;)

    felicja79 - Jak już wspomniałam wyżej, książka jest raczej mało znana. Poza tym jej tematyka nie budzi również aż tak wielkiego zainteresowania jak inne.

    Ewa - Cieszę się ogromnie. Sama również posiadam takową deklarację i jestem wręcz dumna. ;)

    Nightmare - Jeżeli chodzi o ten aspekt, to faktycznie przekonanie rodziny bywa dość problematyczne. Moi rodzice na szczęście nie mają nic przeciwko, przynajmniej mama, bo tylko z nią do tej pory o tym rozmawiałam. W każdym razie zawsze można ich jakoś podejść, przekonać.

    Agata - Skoro lubisz takie klimaty, to jak przeczytam książkę o podobnej tematyce, ale jeszcze ciekawszą, to dam znać. :D

    Miqa - Warto się z nią zaznajomić, chociażby wyłącznie dlatego, by dowiedzieć się czegoś więcej o transplantacjach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Te zdjęcia...:D
    Brzmi ciekawie, może przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tym bardziej jeżeli ktoś się interesuje. :)

      Usuń

Obserwatorzy